Zenek Martyniuk nie gryzł języka. W rozmowie z 'Super Expressem' gwiazdor disco-polo opowiedział, jak toczy się batalia z impulsywnym synem - i dlaczego za każdym razem mu wybacza.

# Zenek Martyniuk o Danielu: "Jak się napije, to jest dramat"

Relacje rodzinne Martyniuków to temat stały w mediach. Daniel, syn Zenona Martyniuka, zasłynął z sylwestrowych awantur, impulsywnych postów w sieci i afery w samolocie. Za każdym razem rodzice wybaczają mu kolejne medialne przewinienia - ale czy tym razem coś się zmieni?

Co się dzieje za drzwiami domu Martyniuków?

Zenek Martyniuk w wywiadzie dla 'Super Expressu' nie ukrywał frustracji. Opisał, jak funkcjonuje jego relacja z synem - pełna miłości, ale też napięć, które zdarzają się w każdej polskiej rodzinie. "Nie byliśmy nigdy pokłóceni, tak że relacje są takie, jak ojciec z synem. Są różne sprzeczki, tak jak w każdej rodzinie, jak w milionach polskich domów" - powiedział bez owijania.

Ale to był tylko wstęp. Gdy piosenkarz przeszedł do szczegółów, ton rozmowy wyraźnie się zmienił. "Z nim się umówisz, a on zaraz za godzinę zmienia decyzję. Nie można w ogóle nic postanowić. Jak czegoś się nabierze, czy się napije, to jest dramat" - wyznał Zenek. Dodał, że Daniel niepotrzebnie publikuje wszystko w internecie, a następnego dnia, gdy się opamięta, usuwa posty. "Ale to jednak wszystko zostaje i później jest afera" - mówił z rezygnacją.

Czy wspólna piosenka uratuje sytuację?

Pomimo trudności Zenek szczerze wierzy w swojego syna. Zdradził, że mają plan na wspólny projekt muzyczny. "Mieliśmy razem nagrywać piosenki. Często sobie siadaliśmy, ja grałem na gitarze, a on na mandolinie czy ukulele. Zrobimy to, chociaż mamy inne zainteresowania" - opowiadał z nadzieją w głosie. Obaj uwielbiają klimaty lat 60., 70. i 80., co mogłoby być dobrą bazą do współpracy.

Daniel niedawno przeprosił publicznie za swoje zachowanie i obiecał się poprawić. Pytanie tylko - na jak długo? Trzymamy kciuki, żeby tym razem było na poważnie.

Co na to fani? Czy uważają, że Daniel rzeczywiście się zmieni?