Wrócił do domu. Cisza. Żadnego dziecięcego hałasu, do którego przez lata był przyzwyczajony. Maciej Zakościelny w rozmowie z magazynem "Pani" przyznał wprost, jak wyglądały pierwsze tygodnie po rozstaniu z Pauliną Wyką.

Maciej Zakościelny i Paulina Wyka byli razem przez niemal dekadę - od 2014 do końca 2023 roku. Mają dwóch synów: Borysa i Aleksandra. Po rozstaniu aktor długo nie komentował tego, co czuje. Wywiad dla "Pani" zmienił wszystko.

"Otwierasz drzwi i jest cisza"

Zakościelny opisał w magazynie "Pani" konkretny moment, który zapamiętał najmocniej. Nie ogólne "było ciężko" - tylko ten jeden obraz. "Pamiętam moment, kiedy pierwszy raz wróciłem do pustego domu. Byłem przyzwyczajony do dziecięcego hałasu, a potem otwierasz drzwi i jest cisza. I ta cisza potrafi człowieka przytłoczyć" - wyznał aktor.

Co go uratowało? Scena. Teatr dał mu poczucie, że nadal jest komuś potrzebny. "Wychodziłem na scenę i czułem, że nadal jestem potrzebny. A niedawno zrozumiałem, że mimo różnych życiowych trudności naprawdę jestem szczęśliwym człowiekiem. Tylko czasami o tym zapominam" - dodał w tym samym wywiadzie.

Trudno nie przyznać, że to jedno z bardziej szczerych wyznań, jakie od niego usłyszeliśmy.

Koniec z szukaniem potwierdzenia u innych

Rozstanie najwyraźniej dało Zakościelnemu do myślenia - i to w sposób, który mu służy. Aktor przyznał w "Pani", że zaczął bardziej ufać sobie i własnym odczuciom. Wcześniej potrzebował zewnętrznego potwierdzenia. Teraz wie, co jest jego, a co nie.

"Coraz częściej też odpuszczam relacje, które mi nie służą. I co ciekawe - nie ma już we mnie dramatu ani poczucia winy. Po prostu widzę, że coś mnie osłabia, zabiera energię, nie daje dobra, i odchodzę od tego. Bez obrażania się" - powiedział.

Brzmi jak ktoś, kto naprawdę przeszedł przez coś trudnego i wyszedł z tego z głową na karku. Rzadkość w branży, gdzie rozstania kończą się albo wojną na wywiady, albo kompletnym zamilknięciem.

Czy fani Zakościelnego spodziewali się aż takiej szczerości? Dajcie znać w komentarzach.