Piątek, 19:00, scena mBank. Cała ekipa Żabsona na biało, wielki pikselowy zachód słońca na telebimie i las telefonów w powietrzu. Byliśmy w środku tego.

Inne redakcje wrzuciły Żabsona na listę występujących i na tym skończyły. Szkoda, bo jego set był jednym z najlepiej zaprojektowanych wizualnie momentów całego piątku. Kiedy większość gwiazd po prostu wychodzi na scenę, on zafundował publice prawdziwe show. To nie był zwykły koncert - to było wydarzenie, które na długo zostanie w pamięci festiwalowiczów.

Biały motyw, który zaskoczył

Żabson nie wyszedł po prostu z mikrofonem. Wyszedł z całą inscenizacją. Kilkanaście osób na scenie, wszyscy w bieli, a za nimi wielki telebim z pikselowym, rozmytym zachodem słońca. Z boku pojawiła się nawet nadmuchiwana głowa maskotki w okularach. To był set pomyślany jako spektakl, nie jako zwykły przystanek na trasie. Cała koncepcja "białego tłumu" to był strzał w dziesiątkę, który idealnie zagrał z estetyką rapera. Publiczność, niczym na wezwanie, podchwyciła wizualny motyw, tworząc spójną całość z tym, co działo się na scenie.

Jak Żabson zbudował swoją markę?

Żabson, a właściwie Mateusz Zawistowski, od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję na polskiej scenie hip-hopowej, łącząc chwytliwe teksty z nowoczesnymi brzmieniami. Jego twórczość charakteryzuje się eksperymentowaniem z autotunem i trapowymi bitami, co pozwoliło mu wyróżnić się na tle innych artystów. Od początku kariery stawiał na wyraźny wizerunek i kontrowersyjne teledyski, co zapewniło mu armię wiernych fanów, zwłaszcza wśród młodszej publiczności. Jego festiwalowe występy zawsze są dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, co tylko potwierdził na Błoniach.

Autotune, trap i tłum, który znał każdą linijkę

Żabson to jeden z tych artystów, którzy zbudowali pozycję na charakterystycznym brzmieniu, mocnym autotunie i trapowym bicie. Na Błoniach to zadziałało dokładnie tak, jak powinno. Publiczność, w dużej części młoda, odbijała z nim kolejne kawałki, a energia spod sceny nie spadała ani na chwilę. Godzina 19:00 na papierze wygląda skromnie, ale on rozegrał ten slot jak headliner. Od pierwszych dźwięków "Księżniczek" po "DZIŚ JEST TEN DZIEŃ" - każdy numer był śpiewany chórem, a telefony unosiły się w górę, niczym świecące latarnie, nagrywając każdy fragment tego spektaklu. To była prawdziwa demonstracja siły i oddania fanów.

Reakcje fanów: "Król jest tylko jeden!"

Po koncercie social media zalała fala entuzjastycznych komentarzy. Fani nie szczędzili pochwał, podkreślając nie tylko muzyczny poziom, ale przede wszystkim wizualną stronę występu. "To było coś! Żabson jak zawsze na propsie, ale scenografia to mistrzostwo świata!" - pisał jeden z internautów. Inni dodawali: "Król jest tylko jeden i pokazał to na Łódź Summer Festival!". Wszyscy byli zgodni - to był jeden z tych koncertów, które zostają w pamięci na długo, a "biały tłum" stał się już kultowym hasłem wśród jego fanów. To pokazuje, że artysta, który dba o każdy detal swojego show, zawsze zostanie doceniony.

Nasza ocena

Wizualnie to był jeden z najmocniejszych występów pierwszego dnia. Żabson pokazał, że potrafi zrobić z festiwalowej sceny osobny świat, a nie tylko odklepać hity. Konkurencja go przeoczyła. My byliśmy pod sceną i możemy potwierdzić: ten biały tłum na długo zostaje w głowie. To był spektakl, który udowodnił, że nawet wczesna godzina nie jest w stanie powstrzymać prawdziwej gwiazdy przed zrobieniem zamieszania. Co myślicie o takich koncertach, gdzie wizualizacje grają tak ważną rolę? Dajcie znać w komentarzach!

Żabson na Łódź Summer Festival 2026
Żabson z ekipą na scenie mBank, Łódź Summer Festival, 24 lipca 2026. Fot. Gracjan Szymczak / Plotuch.
Żabson na Łódź Summer Festival 2026
Żabson z ekipą na scenie mBank, Łódź Summer Festival, 24 lipca 2026. Fot. Gracjan Szymczak / Plotuch.