Paulina Kosiniak-Kamysz leczyła jej zęby. Agnieszka Woźniak-Starak właśnie powiedziała o tym całej Polsce - i przy okazji wyjawiła, czym żona wicepremiera zajmowała się przed polityką.
Agnieszka Woźniak-Starak nie jest osobą, która milczy, gdy ma coś do powiedzenia. Tym razem na swoim Instagramie niespodziewanie pochwaliła żonę wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza - i przy okazji ujawniła szczegół, o którym dziś mało kto pamięta.
Paulina Kosiniak-Kamysz była ortodontką. I to podobno świetną
Zanim Paulina Kosiniak-Kamysz stała się stałym elementem politycznych gal i konferencji u boku męża, pracowała jako ortodontka. Agnieszka Woźniak-Starak była jedną z jej pacjentek - i jak sama przyznała, wspomina tę relację bardzo ciepło.
"Paulina Kosiniak-Kamysz była naprawdę świetną ortodontką. Za każdym razem, kiedy widzę ją w telewizji u boku [męża], żałuję, że nie pracuje już w swoim zawodzie. Miała tak ciepłe podejście do pacjenta, że aż nie chciało się schodzić z fotela. Duża strata dla pacjentów, liczę na powrót" - napisała prezenterka na Instagramie.
Inaczej mówiąc: hollywoodzki uśmiech Woźniak-Starak, którym błyszczy teraz w "Pytaniu na śniadanie" w TVP, to - według jej własnych słów - częściowo zasługa żony wicepremiera. Nie taki związek tych dwóch pań, jakiego ktokolwiek by się spodziewał.
Woźniak-Starak wraca do gry - i to z rozmachem
Agnieszka Woźniak-Starak jest dziś w zupełnie innym miejscu niż jeszcze kilka lat temu. Po odejściu z TVN trafiła do TVP, gdzie dostała miejsce właśnie w "Pytaniu na śniadanie" - tym samym programie, z którego przed laty odeszła w dość głośnych okolicznościach. Na wizji partneruje jej Łukasz Kadziewicz, a duet podobno dobrze się uzupełnia.
Instagrаmowy wpis o Paulinie Kosiniak-Kamysz to jeden z tych momentów, gdy prezenterka - być może zupełnie mimochodem - przykuwa uwagę czymś zaskakującym. Żona wicepremiera jako ortodontka? Plotuch sprawdza: tak, to prawda, a Woźniak-Starak jest żywym dowodem jej pracy.
Czy Paulina Kosiniak-Kamysz wróci kiedyś do gabinetu? Raczej nie prędko - ale miło wiedzieć, że zanim polityka wciągnęła jej męża, ona sama zostawiała po sobie zadowolonych pacjentów. Przynajmniej jedną z nich.




