Robert Wolański mówi o tym po raz pierwszy wprost - był moment, gdy miłość jego życia dosłownie wymykała mu się z rąk. Para, którą wszyscy uważali za nierozerwalną, stała na krawędzi rozstania.

Agnieszka Maciąg odeszła w listopadzie ubiegłego roku. Wolański poinformował o tym fanów żony wpisem na Instagramie, w którym napisał, że "zgasło jego Słońce". Teraz, w rozmowie z Magdą Mołek w podcaście "W moim stylu", fotograf opowiedział o czymś, o czym para nigdy wcześniej głośno nie mówiła.

"Pogodziłem się z tym, że się rozstajemy"

Maciąg i Wolański byli razem od 1996 roku. Ona - była modelka, jedna z pierwszych Polek na wybiegach w Paryżu i Mediolanie, później autorka książek o harmonii i rozwoju osobistym. On - fotograf. W wywiadach mówili o sobie "piękny człowiek" i "moje szczęście". Nikt nie podejrzewał, że po ponad 13 latach razem ich związek stanął pod znakiem zapytania.

Wolański nie owijał w bawełnę. W podcaście Mołek przyznał: "Ja już się pogodziłem z tym, że się rozstajemy, że każde idzie swoją drogą. To nie było tak, że się nie widywaliśmy, widywaliśmy się praktycznie codziennie, ale nie narzucaliśmy się sobie, szanowaliśmy tę swoją przestrzeń bardziej niż kiedykolwiek i to pomogło. Na tyle pomogło, że zaczęło nam siebie brakować".

Wynajęty dom na wsi zmienił wszystko

To, co uratowało ich związek, brzmi zaskakująco prosto. Wspólne wyjazdy z Warszawy - wynajęty dom na wsi, cisza, przyroda. Dla Maciąg, osoby głęboko uduchowionej, kontakt z naturą był czymś więcej niż weekendową rozrywką.

"W pewnym momencie spróbowaliśmy coś zrobić raz, jeden, drugi, trzeci i okazało się, że jeśli oboje damy radę pozbyć się tego, co nas, krótko mówiąc, niszczy od wewnątrz, to może warto spróbować razem to zrobić" - wspomina Wolański. "Sama energia tych miejsc była piękna i to zmieniło wszystko".

I zmieniło. Po 14 latach wspólnego życia, w 2010 roku, zdecydowali się na ślub. Rok później Agnieszka była w ciąży. Wolański opowiada, że to właśnie ona pewnego dnia rzuciła pytanie: "ty, a jakbyśmy wzięli ślub?". Tak po prostu, w połowie roku pełnego pomysłów i radości.

Dziś Robert Wolański jest wdowcem. Ale ta historia, którą opowiedział Mołek, brzmi jak dowód na to, że czasem związek trzeba prawie stracić, żeby go naprawdę odnaleźć. Czy coś podobnego uratowało wasz związek?