Tysiące ludzi na Torwarze, kamera prosto w twarz i Michał Wiśniewski, który zaczyna od słów: 'przede wszystkim jestem piosenkarzem, co jest najbardziej obraźliwe'. Kongres Zero dostał rachunek sumienia, jakiego nikt się nie spodziewał.
Michał Wiśniewski stanął w sobotę na scenie warszawskiego Torwaru i zrobił coś, czego większość celebrytów unika jak ognia - powiedział o sobie wszystko. Bez PR-owca za plecami, bez ostrożnie dobranych słów.
Pięć rozwodów, alkohol i 'największe przeboje'
Panel 'Wizerunek do odzyskania' na Kongresie Zero zamienił się w coś na kształt spowiedzi na żywo. Prowadzący Tomasz Kammel zadawał pytania, a 53-letni wokalista Ich Troje odpowiadał z rozbrajającą szczerością.
'Przede wszystkim jestem, co jest najbardziej obraźliwe, piosenkarzem. W drugiej kolejności jestem oszustem, niestety uniewinnionym, ale jednak oszustem. Jestem przede wszystkim bawidamkiem ze względu na to, że obecnie rozwodzę się po raz piąty. No i najbardziej chyba dumny jestem z tego, że jestem dzieciorobem - i to wcale nie ze względu na świadczenia, które temu przysługują, tylko po prostu, że to są moje największe przeboje' - powiedział Wiśniewski podczas panelu.
Sześcioro dzieci jako 'największe przeboje'. Można się spierać o dobór słów, ale intencja była czytelna - w tym jednym miejscu nie ma ironii.
Kammel zacytował też jego wcześniejszą wypowiedź o nałogach. Wiśniewski nie uciekł od tematu. 'No ja jestem alkoholikiem, z tym się nie da dyskutować, wprawdzie niestety suchym, czego bardzo żałuję na kolejnej wszywce. I przede wszystkim jestem hazardzistą, wprawdzie niegrającym, ale wiadomo. To pasuje do mojego wizerunku' - stwierdził ze sceny.
A co na to żona? Tu zaczyna się ciekawe
Wiśniewski formalnie pozostaje w związku małżeńskim z Polą, matką jego dwóch najmłodszych synów - choć sprawa rozwodowa podobno już trafiła do sądu. Sam artysta przywoływał w rozmowach Mandarynę jako 'ostoję' - co w kontekście trwającego rozwodu brzmi co najmniej intrygująco.
Problem w tym, że wersja Wiśniewskiego - dumnego ojca sześciorga dzieci - kłóci się z tym, co jego wciąż obecna żona mówiła publicznie. Pola podobno przyznała, że z obowiązkami wychowawczymi została kompletnie sama. Czyja wersja jest bliższa prawdy? Odpowiedź pewnie leży gdzieś pomiędzy sceną Torwaru a codziennością, której kamery nie rejestrują.
Jedno jest pewne - Wiśniewski od 25 lat robi dokładnie to, co zawsze: mówi głośno, prowokuje i jakoś wychodzi z tego obronną ręką. Czy tym razem publiczna szczerość to autentyczna refleksja, czy kolejny ruch wizerunkowy? Piszcie w komentarzach.



