Janusz Szostak twierdził, że zna odpowiedź. Umarł, zanim zdążył ją opublikować. Były policjant Jan Fabiańczyk 'Miami' mówi teraz wprost: ta sprawa może nigdy nie zostać rozwiązana - i to niekoniecznie przez brak dowodów.
Szesnaście lat. Tyle minęło od zaginięcia Iwony Wieczorek i tyle czasu zajmuje ta sprawa kolejnym śledczym, detektywom, jasnowidzom i dziennikarzom. W podcaście Kozaczek.pl były policjant Jan Fabiańczyk - znany jako "Miami" - powiedział rzeczy, których nikt wcześniej nie powiedział tak wprost.
Szostak wiedział wszystko. I zabrał to ze sobą
Janusz Szostak, założyciel Fundacji "Na Tropie" i jeden z najbardziej zaangażowanych dziennikarzy śledczych w Polsce, przez lata tropił sprawę Iwony Wieczorek jak nikt inny. Organizował poszukiwania z georadarem, weryfikował informatorów ze świata przestępczego, drążył każdy wątek. Według Fabiańczyka - był bliski przełomu.
"Myślę, że Janusz wiedział wszystko. To był taki konik Janusza. No naprawdę żył tą sprawą niesamowicie" - powiedział Fabiańczyk w rozmowie z Wiktorem Słojkowskim. "Jak rozmawiałem z nim ostatni raz, to mówił, że on już wie praktycznie wszystko."
Szostak zmarł w 2021 roku. Podobno kończył już książkę o sprawie Wieczorek. Nigdy jej nie opublikował.
Ktoś nie chce, żeby ta sprawa była rozwiązana?
Fabiańczyk nie gryzł się w język, gdy mówił o możliwych przyczynach wieloletniego impasu. Według byłego policjanta, pewne fakty z otoczenia Iwony w noc jej zaginięcia nigdy nie zostały wyjaśnione - i nie wygląda na to, żeby ktoś bardzo się o to starał.
"Odnoszę takie wrażenie, że to jest trochę tak, jakby komuś zależało na tym, żeby ta sprawa nie była rozwiązana" - stwierdził "Miami". "Świadkowie kłamią, nic się w ich przypadku nie dzieje. Są te buty. Nie wiadomo, czemu znajomy Iwony i jej koleżanka byli w domu w poranek, w dniu kiedy jej nie ma. Grzebią jej w komputerze. W domu jest dziwna kwota pieniędzy."
Przypomnijmy: Iwona Wieczorek zaginęła w lipcu 2010 roku po wyjściu z klubu w Sopocie. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku umorzyła śledztwo w 2011 roku z powodu braku dowodów. Ciała nigdy nie odnaleziono. Sprawą zajmuje się dziś Archiwum X.
Fabiańczyk podsumował rozmowę z gorzką puentą: "Myślę, że nikomu teraz nie zależy na tym, żeby tę sprawę wyjaśnić do końca. Jestem przekonany, że spotkamy się za 5 lat i będziemy nadal rozmawiali o sprawie Iwony Wieczorek."
Słowa byłego policjanta brzmią jak wyrok - nie dla sprawcy, ale dla całego śledztwa. Czy ktokolwiek jeszcze chce poznać prawdę?








