Ilona Krawczyńska miała dość. Przez kilka dni milczała, gdy internauci wypominali jej i siostrze Milenie, że nie wiedzą, jaki mają dzień tygodnia. W końcu nagrała wyjaśnienie - i brzmiało ono jak odliczanie do wybuchu.

Siostry Krawczyńskie współprowadzą szósty sezon Farmy u boku Marceliny Zawadzkiej. Trwają zdjęcia, nastroje na planie podobno dobre - ale w sieci zrobiło się gorąco. Ilona opublikowała InstaStory, w którym poinformowała, że w środę nagrywali piątkowy odcinek. Fani wzięli to za dowód na to, że prezenterka nie ogarnia kalendarza.

Co tak naprawdę zarzucali jej internauci?

Ilona Krawczyńska na Instagramie wyjaśniła, że zarzuty o pomylenie dni tygodnia są bezpodstawne - ona i Milena po prostu pracują według oddzielnego, produkcyjnego kalendarza, który nie pokrywa się z tym, co widzowie oglądają na antenie. Chodzi o to, że ekipa nagrywa pięciodniowe tygodnie, które emitowane są od poniedziałku do piątku, ale same nagrania toczą się bez przerwy - również w weekendy.

"Słuchajcie, Milena do mnie mówi, że zaraz jakaś żyłka mi pęknie, jak jeszcze raz komuś odpowie, że ja się nie pomyliłam. Wiemy, że dzisiaj jest środa. Środa życiowa w normalnym życiu. Natomiast na farmie dzisiaj piątek graliśmy, gdyż my nagrywamy tygodnie, które trwają pięć dni" - powiedziała Ilona Krawczyńska w relacji na Instagramie.

Jak wygląda naprawdę harmonogram nagrań 'Farmy'?

Uczestnicy programu nie mają wolnych weekendów - to właśnie wtedy powstają odcinki, które widzowie zobaczą w kolejnym tygodniu emisji. Po nagraniu piątkowego odcinka ekipa wraca następnego dnia i kręci poniedziałkowy. Tydzień na farmie trwa pięć dni, ale cykl nagraniowy nie zatrzymuje się w sobotę.

"W związku z tym, że my później lecimy w telewizji, to w weekendy Farma nie leci i to nie znaczy, że farmerzy w weekend mają wolne. Tylko jak my nagramy piątkowy odcinek, tak jak dzisiaj, to jutro nagrywamy już poniedziałkowy. Dlatego jutro mamy poniedziałek" - tłumaczyła Krawczyńska w tej samej relacji na Instagramie.

Szósty sezon Farmy budzi spore oczekiwania. Do castingów zgłosiło się więcej chętnych niż rok temu, a poprzednie odcinki śledziło średnio 1,2 mln widzów. Presja jest więc realna - i widać, że ekipa pracuje bez taryfy ulgowej.

Pytanie tylko, czy internauci, którzy zasypali Ilonę komentarzami, teraz przeproszą - czy po cichu zmienią temat. Jak zwykle w takich przypadkach, pewnie to drugie.