Dwa miliony złotych za jeden utwór dla Samoobrony - tym argumentem Michał Wiśniewski przekonywał sąd, że stać go było na spłatę pożyczki. I wygrał.
Szczegóły środowej rozprawy przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie brzmią jak scenariusz do serialu. Wiśniewski, stojąc przed obliczem wymiaru sprawiedliwości po pięcioletniej batalii sądowej, wyciągnął z rękawa argumenty, których nikt się nie spodziewał - milionowe kontrakty reklamowe i honorarium za nagranie piosenki dla Samoobrony.
Sprawę przypomnijmy: wokalista Ich Troje był oskarżony o wyłudzenie pożyczki w wysokości 2,8 miliona złotych ze SKOK Wołomin. Prokurator, według relacji "Faktu", wniósł o utrzymanie wyroku sądu pierwszej instancji - czyli 1,5 roku więzienia i grzywny. Argumentował, że w momencie zaciągania zobowiązania Wiśniewski podobno nie miał realnych możliwości jego spłaty.
"Lekkomyślnie, ale uczciwie"
Wiśniewski odpierał te zarzuty twardo. Na sali sądowej mówił o gigantycznych wpływach z koncertów, wielomilionowych kontraktach reklamowych i - uwaga - 2 milionach złotych za nagranie utworu dla Samoobrony. We wniosku kredytowym wpisał dochód brutto 1,2 miliona złotych, powołując się na dane z PIT-u. Wskazywał też na zabezpieczenia: hipoteki opiewające na 2,2 miliona złotych oraz weksel in blanco.
Przy okazji wspomniał o ówczesnej żonie - Annie Świątczak - która według jego słów pracowała i miała za sobą około 150 koncertów. Rodzina zarabiała, pieniądze były - taki był przekaz obrony.
Jedno zdanie z sali sądowej jednak brzmi zaskakująco szczerze. "Czuję, że jako człowiek, niedoświadczony gastronom, postąpiłem lekkomyślnie" - powiedział Wiśniewski, cytowany przez "Fakt", nawiązując do inwestycji w klub Extravaganza, którą sam nazwał błędem.
Spłacił więcej, niż pożyczył
Kluczowy argument? Ostatecznie spłacono ponad 3,3 miliona złotych przy pożyczce wynoszącej 2,8 miliona złotych. Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał te argumenty za wystarczające i uniewinnił wokalistę.
Wiśniewski po ogłoszeniu wyroku nie ukrywał ulgi - jak informowaliśmy wcześniej, powiedział wprost, że skacze z radości, choć nikt mu tych pięciu lat nie zwróci.
Pytanie, które zostaje: czy miliony od Samoobrony i reklamodawców to naprawdę były czasy prosperity dla lidera Ich Troje - czy też najlepsza linia obrony, jaką można było zbudować? Dajcie znać w komentarzach.



