Poznali się na zabawie w Lewinie Kłodzkiem, pobrali się siedem miesięcy później. Ale Violetta Villas miała inne plany niż być żoną i matką - i zrobiła wszystko, żeby je zrealizować.
Poznali się na zabawie, pobrali się rok później
Był koniec 1954 roku. Czesława Cieślak - bo takie nazwisko nosiła przed debiutem - spotkała Piotra Gospodarka na zabawie w Lewinie Kłodzkiem. Przedstawił go jej brat przyjaciółki, Krystyny Poloczkowej. "Spokojny, przystojny jak ułan, lat wówczas około dwudziestu" - tak wspominała go Poloczkowa, która sama miała zainteresowanie do Piotra. "Ona go sobie wyraźnie upatrzyła. Zazdrosna byłam" - wyznała biografom przyszłej piosenkarki.
Czesława nie czekała długo. 21 lutego 1955 roku powiedzieli sobie "tak". Po ślubie zamieszkali z rodzicami panny młodej. W styczniu 1956 roku urodził się Krzysztof. Życie zdawało się ułożone. Ale Violetta miała całkiem inne wyobrażenia o swoim losie.
"Ojciec chciał, żebym była gospodynią domową"
Wiele lat później Violetta Villas twierdziła, że do tego małżeństwa namówił ją ojciec. W rozmowie z Krzysztofem Ibiszem w programie "Ibisekcja" (1999) opowiadała: "Chciałam uczyć się śpiewu, wyjechać z Lewina do szkoły muzycznej. Mój ojciec był prostym człowiekiem. Dlatego doszło do tego nieszczęsnego małżeństwa, bo uważał, że trzeba mi wybić szkołę z głowy".
Ale to była tylko połowa prawdy. Bliscy przyznawali, że Czesława była Piotrem zakochana. Sama przyznała biografom, że "w dniu ślubu przyrzekłam sobie, że zostawię Gospodarka, jak tylko się usamodzielnię". Kiedy urodził się syn, rozpacz była ogromna. "Jak ja rozpaczałam... Stale płakałam. Postanowiłam, że ucieknę od męża i zostanę śpiewaczką" - wspominała w "Fakcie" w 2007 roku. "Jak postanowiłam, tak zrobiłam" - dodała.
Wyjechała sama, zostawiając syna z dziadkami
Kilka miesięcy po narodzinach Krzysztofa Czesława opuściła Lewin. Wyjechała do Szczecina na Państwową Średnią Szkołę Muzyczną. Piotr pozostał w domu teściów z niemowlęciem. "Bardzo tęsknił za żoną, wierzył, że do niego wróci" - wspominała Poloczkowa. "On naprawdę ją kochał, a ona zwyczajnie złamała mu serce".
Przez kolegów Piotra rozpowszechniła się plotka, że nie potrafił zatrzymać przy sobie żony. Zdenerwował się. Ostatecznie opuścił Lewin i wyjechał do Wrocławia. Krzysztof wychowywali dziadkowie - według umowy między rodzicami miało to być tymczasowe.
"Dbała o mnie, tak jak umiała"
Czesława wróciła do Lewina, gdy syn miał cztery lata. Ale pobyt był krótki. "Nie została na długo. Ciągnęło ją do wielkiego świata, do śpiewania. Wyjechała do Warszawy, zupełnie sama, w nieznane" - opowiadał Krzysztof Gospodarek w rozmowie z tygodnikiem "Na żywo" (lipiec 2004). "Nie zawsze miała pracę, ale gdy zarobiła jakieś pieniądze, ściągała mnie do siebie do stolicy".
Syn podkreślał: "Dbała o mnie, tak jak umiała, ale nie zawsze dawała sobie radę. I wtedy wracałem do dziadków do Lewina". Ojciec odwiedzał Krzysztofa, gdy mieszkał u rodziców Violetty, ale potem zerwał z nim kontakt.
Piotr założył nową rodzinę
Piotr Gospodarek we Wrocławiu rozwiódł się z Czesławą i ożenił ponownie. Z drugą żoną doczekał się dwójki dzieci. Nikt już nie wspominał o pierwszym małżeństwie. Violetta Villas natomiast zrobiła karierę - najpierw w Polsce, a potem na emigracji. Jej pierwszego męża historia zapamiętała jedynie jako epilog do opowieści o wielkiej piosenkarce.
Czy była to cena, którą trzeba było zapłacić za międzynarodowy sukces? To pytanie pozostaje otwarte.




