On w Berlinie, ona w Warszawie - i tak od 27 lat. Izabela Trojanowska ma układ z mężem, o którym większość par mogłaby tylko pomarzyć albo się przerazić.

On w Berlinie, ona w Warszawie - i tak od 27 lat. Izabela Trojanowska ma układ z mężem, o którym większość par mogłaby tylko pomarzyć albo się przerazić.

Małżeństwo na odległość, które trwa prawie pół wieku

Izabela i Marek Trojanowscy są razem od czasów, gdy ona chodziła jeszcze do liceum. On pomagał jej przygotować się do matury - żadne z nich nie spodziewało się, że to dopiero początek. Po siedmiu latach przyjaźni Marek przyszedł z pierścionkiem i uklęknął. Pobrali się 27 września 1979 roku.

Przez lata mieszkali razem w Berlinie - tam urodziła się ich córka Roksana, tam Marek podarował Izie restaurację, którą prowadziła przez kilka lat. Gdy Trojanowska wróciła do Polski i zaczęła grać w "Klanie", media natychmiast orzekły: rozwód. Nieprawda.

"Jesteśmy małżeństwem na odległość, ale spędzamy razem wszystkie ważne chwile, święta i inne uroczystości rodzinne" - mówiła w rozmowie z "Vivą!".

Marek mieszka i pracuje w Berlinie jako informatyk. Iza jest w Warszawie. Oboje twierdzą, że im to odpowiada.

"Prostowałam to już tyle razy, że ręce opadają"

Trojanowska od lat walczy z tym samym mitem. Mało mówi o mężu - bo on sobie tego nie życzy - więc plotki o rozwodzie wracają jak bumerang. "Ciągle czytam, że jesteśmy po rozwodzie, co nie jest prawdą. Prostowałam to już tyle razy, że ręce opadają" - żaliła się Leszkowi Gnoińskiemu w wywiadzie-rzece, który ukazał się jako książka w 2020 roku.

Jej recepta na trwałość tego związku? Przyjaźń. "Marek wciąż jest moim przyjacielem, wspiera mnie. Rozwód nie jest nam do niczego potrzebny" - powiedziała w "Vivą!".

Warto przypomnieć, że to właśnie Marek pchnął karierę Izy na właściwe tory - polecił ją Romualdowi Lipce, swojemu koledze ze szkoły. Lipko napisał dla niej piosenki, ona zaśpiewała na festiwalu w Opolu i cała Polska oszalała. Bez Marka nie byłoby tej kariery.

Prawie pół wieku razem, dwa różne miasta, zero papierów rozwodowych. Może ten model wcale nie jest taki dziwny - może po prostu działa. Co wy na to?