Producent powiedział: nie ma mowy, Antonioni jest za słaby. Torbicka odpowiedziała: zostawcie to mnie.

Grażyna Torbicka ma w szufladzie historię, która przez lata żyła tylko w jej pamięci. W podcaście KINOrozmowa Marcina Radomskiego 67-latka opowiedziała ją wreszcie głośno - i wyszło coś naprawdę niezwykłego.

Antonioni w Warszawie. Producent był przeciwko

Michelangelo Antonioni - jeden z największych reżyserów w historii kina - przyjechał do Warszawy razem ze swoim producentem na premierę swojego ostatniego filmu, zorganizowaną przez Romana Gutka w Sali Kongresowej. Problem był jeden: Antonioni był już wtedy poważnie chory. Producent nie chciał go wypuszczać na scenę. Torbicka wspominała w podcaście jego słowa: „Antonioni nie jest już w takiej dobrej formie".

Dziennikarka nie odpuściła. Zaproponowała rozwiązanie, które brzmiało ryzykownie, ale miało sens: „Jeżeli już jest tutaj, to niech nie siedzi tylko na widowni. Ja gwarantuję, że zrobimy to tak, że publiczność będzie zachwycona móc zobaczyć Michelangelo Antonioniego na scenie" - mówiła w rozmowie z Radomskim.

Pytania tylko na „tak". I jedno zdjęcie, które zostało na zawsze

Plan wymagał precyzji. Torbicka musiała tak konstruować każde pytanie, żeby reżyser mógł odpowiedzieć jednym słowem, gestem albo po prostu pozdrowić publiczność. Żadnego improwizowania, żadnego ryzyka. I zadziałało.

Wyszła z Antonionim na scenę. Ktoś zrobił im zdjęcie. „To jest zdjęcie, które dla mnie jest bardzo ważne emocjonalnie i też wzruszające" - przyznała w podcaście, a w jej głosie - jak relacjonują słuchacze - słychać było, że ta chwila naprawdę wiele dla niej znaczy.

Cały fragment rozmowy trafił na profil kinorozmowa_marcinradomski w mediach społecznościowych i szybko zaczął krążyć dalej. Komentujący piszą wprost: to jedna z tych historii, które zostają w głowie na długo.

Torbicka od dekad przeprowadza wywiady z największymi nazwiskami światowego kina - ale ta historia pokazuje, że za kulisami jej kariery działy się rzeczy równie ciekawe jak przed kamerą. Ile jeszcze takich wspomnień trzyma dla siebie?