Sąd złamał opór prokuratury. Po przeanalizowaniu sprawy warszawski sąd uchylił decyzję śledczych o umorzeniu i wznawia całe postępowanie - Tomasz Karolak będzie przesłuchany.
Reklama, która wstrząsnęła Polską
Wszystko zaczęło się w grudniu 2025 roku. Łomża wyemitowała spot, w którym Tomasz Karolak wcielił się w Świętego Mikołaja. Sceneria: salon z choinką zbudowaną z pustych butelek po piwie. Mikołaj wchodził przez komin, dokładał kolejne butelki, wypijał jedną, resztę zabierał. Proste, efektowne - i natychmiast wybuchowe.
Obrońcy praw dzieci podniosli alarm. Specjaliści od uzależnień ostrzegali: łączenie alkoholu z postacią Świętego Mikołaja - autorytetem dla najmłodszych - to granie z ogniem. Adrian Kłos i Stowarzyszenie Naukowe Natura i Zdrowie złożyły zawiadomienie do prokuratury. Artykuł 13 ustawy o wychowaniu w trzeźwości nie pozostawiał wątpliwości - coś tu nie gra.
Prokuratura się wymknęła. Sąd powiedział "nie"
W styczniu 2026 roku Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola odmówiła wszczęcia dochodzenia. Argumentacja? Twórcy reklamy nie mieli złych intencji. Zamknięte.
Tyle że Stowarzyszenie Naukowe Natura i Zdrowie nie dało za wygraną. Zażalenie trafiło na biurko Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli. I tutaj się zaczęło.
31 sierpnia 2026 roku sąd wydał wyrok, który był policzkiem dla prokuratury. Orzeczenie nie pozostawiało miejsca na interpretacje: "Niezrozumiałym w tym kontekście jest stwierdzenie prokuratora, iż osoby odpowiedzialne za tworzenie reklamy nie miały złych intencji, co jest założeniem oczywiście błędnym".
Sąd zwrócił uwagę na kluczową kwestię. Nie chodzi o intencje twórców - chodzi o faktyczny efekt na odbiorcę. "Intencje twórcy są w tym przypadku nieistotne, ponieważ finalny produkt pracy jest niezgodny z założeniami ustawy" - czytamy w uzasadnieniu.
A sam fakt łączenia Świętego Mikołaja z piwem? "Reklama nawołuje do kultu Świętego Mikołaja, który jest postacią szczególną dla dzieci. Powiązanie takiej postaci wraz z piwem stoi pod znakiem zapytania".
Karolak i producenci na przesłuchaniach
Decyzja sądu to nie wyrok - to wznowienie śledztwa od zera. Prokuratura ma teraz konkretne polecenia:
Zabezpieczyć całą dokumentację kampanii, umowy z aktorem, nagrania robocze. Przesłuchać zarówno Tomasza Karolaka, jak i przedstawicieli spółki Van Pur S.A., producenta piwa. Przeanalizować stanowiska Rzecznika Praw Dziecka, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Urzędu Ochrony Konkurencji.
To nie oznacza, że Karolak na pewno pójdzie do więzienia. Ale oznacza, że sąd uważa, że prokuratura zbyt szybko i zbyt bezkrytycznie zamknęła sprawę. I ma rację - zwłaszcza że reklama nadal krąży w internecie i dociera do dzieci.
Co dalej? Wszystko zależy od tego, co powiedzą przesłuchani. I od tego, czy prokuratura tym razem weźmie się do roboty poważnie.

