Piosenka Anny Jantar, a w tle wściekłość widzów. Szemplińska i Szcześniak zaśpiewali wolniej - i to wystarczyło, żeby Opole się podzieliło.
Jantar w zwolnionym tempie - i zaczęło się
Alicja Szemplińska i Mietek Szcześniak wzięli na warsztat "Moje jedyne marzenie" - jeden z najbardziej rozpoznawalnych hitów Anny Jantar. Zdecydowali się na własną interpretację: wolniejsze tempo, inne aranżacje, własny oddech. Efekt? Część publiczności opolskiego amfiteatru wstała i klaszczała. Druga część - wzięła telefony i napisała, co myśli.
Komentarze nie pozostawiają złudzeń. "Utwór zniszczony" - to jeden z łagodniejszych. "Czemu oni te piosenki psują?" - pytali widzowie w sieci. "Beznadzieja. Po co ona tak przeciągała śpiew? Takie piosenki powinny być wykonywane jak oryginał" - grzmiało pod relacjami z koncertu.
I tu sęk - bo o to właśnie toczy się ten spór od dekad. Czy klasyk to świętość, której nie wolno tykać? Czy może właśnie po to są festiwale, żeby artyści próbowali czegoś nowego?
Opole 2026 i tak już miało pod górkę
Sobotni wieczór na 63. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej był poświęcony Bogdanowi Olewiczowi - autorowi słów do "Nie płacz Ewka", "Autobiografii" czy "Tylko mnie poproś do tańca". Jubileuszowy koncert zapowiadał się wyjątkowo. Widzowie liczyli na emocje i nostalgię.
Niestety, jak wynika z reakcji w sieci, część emocji wzięła się nie z zachwytu, ale z irytacji. Jeszcze przed aferą wokół Szemplińskiej i Szcześniaka internauci zdążyli skrytykować prowadzących - zarzucali im czytanie z kartki i brak przygotowania. Sobotni wieczór okazał się więc wyjątkowo burzliwy jak na festiwal, który powinien łączyć, a nie dzielić.
Fani Jantar są w tej sprawie bezlitośni: ich zdaniem niektórych piosenek po prostu nie należy "ulepszać na siłę". Szemplińska i Szcześniak są innego zdania - i prawdopodobnie pozostaną przy swoim.
A wy? Wolicie oryginał, czy macie ochotę posłuchać nowych wersji starych hitów? Napiszcie w komentarzach.



