Tomasz Hajto obejrzał nagranie Książula z Hotelu Gołębiewski i postanowił, że Polska musi znać jego zdanie. Na TikToku nazwał youtubera 'nikim' i 'g*wniarzem' - i to dopiero początek.

Afera Książulo vs Hotel Gołębiewski w Pobierowie ciągnie się od tygodni. Youtuber skrytykował warunki w hotelu, dostał podobno zakaz rezerwacji, potem ten zakaz rzekomo zdjęto. Sprawa zdążyła skomentować już branża PR, eksperci od marketingu i dziennikarze. Brakowało tylko jednego głosu. Tomasza Hajto.

Hajto bierze stronę hotelu - i nie owijał w bawełnę

Były reprezentant Polski i trener piłkarski nagrał kilkuminutowy filmik na TikToka, w którym wyłożył sprawę wprost: Książulo to według niego nikt bez żadnych kompetencji. W nagraniu konsekwentnie nazywa youtubera "nobody" i "Księżulem" - tej drugiej nazwy Hajto trzymał się przez całe nagranie.

"Przyszła mi taka refleksja dzisiaj. Jakiś nobody, Książulo, fachowiec, znawca, po studiach w szkole kulinarnej, wygrał też Hell's Kitchen, zwiedził cały świat. Pojechał do Hotelu Gołębiewski w Pobierowie, w którym stwierdził, że skrytykuje wszystko jako ten największy znawca hoteli, jedzenia" - powiedział Hajto w nagraniu na TikToku.

Przy okazji wyjaśnił też zagadkę klimatyzacji, która nie działała w pokoju youtubera. Jego zdaniem Książulo po prostu nie wiedział, że klimatyzacja uruchamia się dopiero po włożeniu klucza do czytnika i zamknięciu okna. "To taki żart" - dodał Hajto, choć trudno ocenić, czy naprawdę żartował.

"G*wniarz", "nobody" i dożywotni zakaz. Hajto nie hamował

Hajto przyznał, że osobiście znał założyciela sieci - śp. pana Gołębiewskiego - i to najwyraźniej dało mu poczucie, że ma w tej sprawie coś do powiedzenia. Na tej podstawie uznał krytykę youtubera za atak na dorobek życia człowieka, który w czasie pandemii nie zwolnił ani jednego pracownika.

"Najgorszy w tym wszystkim jest taki g*wniarz, nie pomyślał o tym, że to wszystko budował śp. pan Gołębiewski, który już nie żyje, który w czasie pandemii trzymał wszystkich pracowników, nikogo nie zwolnił, który daje pracę wielu tysiącom osób" - mówił Hajto w nagraniu.

I poszedł dalej. Stwierdził, że sam nałożyłby na Książula dożywotni zakaz wstępu - za to, że youtuber zarabia na pokazywaniu hotelu w negatywnym świetle. Bez ogródek rzucił też nieudowodniony zarzut, że Książulo chwali tylko miejsca, za które "dostał trochę mamony". Żadnych dowodów na to nie przedstawił.

"Ja dożywotnio bym ci zrobił zakaz do tego hotelu. Za to, że tam wchodzisz, pokazujesz zdjęcia, dzięki temu zarabiasz" - powiedział Hajto wprost do kamery.

Na koniec nagrania dodał jeszcze, że Książulo "naprawdę ma coś z deklem". Subtelności nie było.

Hajto chciał bronić dobrego imienia hotelu i jego założyciela - i być może miał w tym szczery zamiar. Ale porównanie youtubera do "g*wnia" bez żadnych dowodów na nieuczciwe recenzje to ryzykowna taktyka. Czy Książulo odpowie? I czy Hotel Gołębiewski naprawdę potrzebuje akurat tej obrony?

Tomasz Hajto o dramie Książulo vs Hotel Gołębiewski
© TikTok
Tomasz Hajto o dramie Książulo vs Hotel Gołębiewski
© TikTok
Tomasz Hajto o dramie Książulo vs Hotel Gołębiewski
© TikTok
Nagranie Książula z Hotelu Gołębiewski w Pobierowie
© YouTube
Nagranie Książula z Hotelu Gołębiewski w Pobierowie
© YouTube
Nagranie Książula z Hotelu Gołębiewski w Pobierowie
© YouTube