Książulo skrytykował drogi lokal w Warszawie. Kuba Wojewódzki przeczytał - i nie zostawił na nim suchej nitki.
Książulo, jeden z najpopularniejszych polskich foodowych influencerów, odwiedził restaurację Flaming & Co. w Warszawie. Był rozczarowany - porcje za małe, ceny za wysokie, jakość nie taka, jak powinna być. Powiedział to wprost przed kamerą. I tu zaczęła się prawdziwa historia.
Wojewódzki odpowiada w 'Polityce'
Flaming & Co. to nie byle jaki lokal. To miejsce, gdzie warszawskie elity i celebryci spotykają się przy kolacji, która kosztuje tyle, ile inni wydają na tydzień zakupów. Kuba Wojewódzki - prezenter, felietonista, człowiek, który zna ten świat od środka - nie mógł przejść obok słów Książula obojętnie.
W swoim felietonie opublikowanym na łamach Polityki napisał bez ogródek: "Książulo bezkompromisowo ocenił stołeczny lokal Flaming & Co.: 'To są (...) jajca'. Panie Książu. Niektóre lokale mają ceny i dania obliczone na jeden cel. Żeby nie jadać w towarzystwie takich jak pan."
Krótko, celnie i z przekąsem charakterystycznym tylko dla Wojewódzkiego. Żadnych długich wywodów - jedna riposta i po sprawie.
Internet podzielony na dwa obozy
Opinia Książula o Flaming & Co. wywołała już wcześniej dyskusję w sieci o cenach jedzenia w Warszawie i o tym, czy ekskluzywne restauracje w ogóle warto odwiedzać. Słowa Wojewódzkiego tylko dolały oliwy do ognia.
Część internautów stanęła po stronie lokalu - to renomowane miejsce z wieloletnią reputacją, a kto nie rozumie, za co płaci, po prostu nie powinien tam zamawiać. Inni z kolei przyznali rację Książulowi: jeśli jedzenie nie smakuje, to żadna atmosfera ani lista gości tego nie zmieni.
Jedno jest pewne - Wojewódzki wie, jak zakończyć dyskusję jednym zdaniem. I podobno nie zamierza przepraszać.
Kto ma rację - foodowy influencer z milionami widzów czy król polskiego celebryctwa? Dajcie znać w komentarzach.



