Sad na wsi, zero ścianek, zero fleszy. Mietek Szcześniak wybrał sobie życie, które większość jego kolegów po fachu uznałaby za porażkę - i wcale mu z tym nie źle.
Kiedy wszyscy pchają się do obiektywów, on sadzi jabłonie. Mietek Szcześniak od lat mieszka na wsi, prowadzi własny sad i pojawia się publicznie wyłącznie wtedy, gdy ma coś do zaśpiewania. Na branżowe imprezy nie chodzi. Na ściankach go nie ma. I - jak sam twierdzi - nie planuje tego zmieniać.
Kariera? Nigdy jej nie planował
Szcześniak w rozmowie z Telemagazynem przyznał otwarcie, że nigdy nie myślał o budowaniu wizerunku ani o strategii kariery. Muzyka była dla niego celem samym w sobie - nie narzędziem do sławy. Artysta, który ogólnopolską rozpoznawalność zdobył pod koniec lat 90. dzięki hitowi "Dumka na dwa serca" nagranym z Edytą Górniak, nie zamienił tej popularności na wyścig po kolejne okładki i kontrakty reklamowe.
"Nie zakładałem kariery. Kochałem muzykować i to mnie najbardziej zajmowało. Zresztą nadal tak jest. Gdybym chciał robić karierę, to bym ją jakoś poprowadził, wymyślił krok po kroku, zbudował jakieś mniejsze lub większe imperium" - cytuje jego słowa Telemagazyn.
Wieś, sad i muzyka. Tak wygląda jego życie
Szcześniak przeprowadził się z miasta i nie żałuje ani trochę. Mieszka sam, prowadzi sad, a każdą wolną chwilę poświęca temu, co nazywa swoją jedyną miłością - śpiewaniu i tworzeniu piosenek. Samotności mu nie brakuje, bo czasu na nudę po prostu nie ma.
"Cieszę się, że moja pasja stała się również moim zawodem, że mogę z tego żyć, że mam coś, na co liczy każdy artysta i co jest największą nagrodą - serca publiczności" - dodał w tej samej rozmowie.
Brzmi jak manifest człowieka, który dawno temu wybrał spokój zamiast rozgłosu. I - patrząc na to, że wciąż pojawia się na scenach największych krajowych wydarzeń muzycznych - wybór ten wyraźnie mu służy. Bez ścianek, bez skandali, bez wywiadu w prime time. Tylko muzyka i sad gdzieś na polskiej wsi.
Czy w branży, gdzie widoczność myli się z wartością, takie podejście to odwaga czy luksus? Piszcie w komentarzach.




