Młoda aktorka siedziała na widowni warszawskiego Teatru Rozmaitości, a na scenie pojawił się aktor starszy od niej o siedem lat. Marek Lewandowski śpiewał - i Grażyna Szapołowska była pewna, że patrzy prosto na nią. Nie wiedziała wtedy, że ten związek okaże się najkrótszym rozdziałem jej życia.
Złote włosy i pierwszy raz na scenie
Grażyna Szapołowska była na drugim roku studiów w warszawskiej szkole teatralnej, gdy poszła na przedstawienie "Wesele u drobnomieszczan" Bertolta Brechta. W obsadzie znalazł się Marek Lewandowski - przystojny aktor siedem lat od niej starszy. "Na scenie pojawił się złotowłosy chłopiec. Kiedy śpiewał, kierował spojrzenie w górę na widownię, byłam pewna, że patrzy na mnie. Za każdym razem, gdy podnosił wzrok, rumieniłam się" - wspominała później w autobiograficznej książce "Ścigając pamięć".
To nie była zwykła fascynacja wyglądem. Lewandowski oczarował ją poczuciem humoru, głosem, rodzicami, nawet jego psem. Po boleśnie skończonym związku z fotografem Erykiem Fitkau (bratem aktorki Agnieszki Fitkau-Perepeczko) Szapołowska znalazła u boku Lewandowskiego coś, czego szukała - poczucie bezpieczeństwa i wspólnych planów na przyszłość.
Ślub we wrześniu 1975 roku
Uczucie rozwijało się błyskawicznie. We wrześniu 1975 roku 22-letnia Szapołowska i 29-letni Lewandowski weszli do urzędu stanu cywilnego. Ślub cywilny, świadkami byli bliscy przyjaciele. Wszystko wskazywało na początek wspólnego życia. Tyle że oboje wyobrażali sobie ten początek zupełnie inaczej.
Lewandowski chciał rodziny. Marzyło mu się mały dom, dzieci, stabilizacja. Szapołowska? Ona dopiero rozpoczynała swoją karierę aktorską. "Przestraszyłam się. Chciałam skończyć studia, nie byłam gotowa ani na małżeństwo, ani na dziecko" - przyznała po latach. Uczucie, które zaprowadziło ją do ołtarza, nie wystarczyło, by pogodzić dwa zupełnie różne wizje przyszłości.
Autostop do Rumunii - punkt zwrotny
Wakacje 1976 roku. Szapołowska namówiła przyjaciółkę Marię Mamonę na autostopową wyprawę do Rumunii. To była podróż, na której podjęła najważniejszą decyzję - chce rozwodu. Jej małżeństwo z Markiem Lewandowskim przetrwało jedynie jedenaście miesięcy.
Nie dlatego, że fascynacja zanikła czy że zdradzili się sobie nawzajem. Po prostu spotkali się w chwili, gdy oczekiwali od życia czegoś zupełnie innego. On szukał spokoju i rodziny, ona marzyła o scenie. "Wtedy uważałam, że najważniejsze to iść za swoimi marzeniami" - wyjaśniała. Ta decyzja była trudna, ale okazała się słuszna - Szapołowska rzeczywiście trafiła na szczyt polskiego kina i teatru.
Grażyna Szapołowska pokazała wtedy, że gdy trzeba wybrać między miłością a marzeniami, potrafi być bezwzględna. I tego wyboru nigdy nie żałowała.



