W 1973 roku Magda Gessler pojechała do Madrytu studiować malarstwo i poznała Rodolfo Sanchez Garcię - malarza w typie Antonio Banderasa, tyle że jeszcze przystojniejszego. Pierwsze trzy lata były sielanką, ale później wszystko się zmieniło.
Gdy w 1973 roku Magda Gessler - wtedy jeszcze Ikonowicz - wylądowała w Madrycie, była świeżo po rozstaniu z Jackiem Shreiberem. Jacek uwielbiał ją bez miary: kwiaty, prezenty, niespodzianki. "Traktował mnie jak swoją królewnę" - wspominała go potem Gessler w autobiografii. Ale ona chciała więcej - chciała Madrytu, malarstwa, świata.
Jej były chłopak nie rezygnował. Słał tęskne listy z Polski, a w jednej napisał: "Kochana! Baw się dobrze, poznaj życie, korzystaj, tak aby twój wybór był dobry". Magda posłuchała rady.
Rodolfo na pierwszy rzut oka
Na kursie przygotowawczym do Akademii Sztuk Pięknych profesor Magdy miał dla niej niespodziankę. "Przyprowadzę jutro kolegę, też malarza, który chce się dostać na Akademię. Popracujecie wspólnie" - powiedział. Następnego dnia pojawił się facet, który zmieniłby jej życie.
"Facet w typie Antonio Banderasa, tyle że jeszcze przystojniejszy" - tak Gessler opisała Rodolfo Sanchez Garcię w swojej autobiografii "Magda". Elegancko się przedstawił, już pierwszego dnia zabrał ją na długi spacer po Madrycie i opowiedział jej o sobie wszystko. Kilka tygodni później oboje byli już studentami Akademii.
Magda czuła się coraz bardziej zaaferowana swoim hiszpańskim znajomym. "Zaczęłam już całkiem oficjalnie, bo nie tając tego przed rodzicami, chodzić z Rodolfo" - wspominała. Pierwsza trójka lat była jak z bajki.
Zazdrość i wyrzuty - koniec sielankę
Rodolfo miał jeden problem: był od Magdy niższy. Kupił sobie buty z siedmiocentymetrowym obcasem. Ale to nie był główny problem. Jego prawdziwym wrogiem była zazdrość.
Rodolfo nie potrafił pogodzić się z tym, że Magda miała wcześniejsze związki. Potrafił być bardzo zazdrosny - z czasem coraz bardziej. "W końcu zaczęło mi to przeszkadzać" - wyznała Gessler. Chciała swobody, rozmów z innymi ludźmi, normalnego życia. A nie ciągłych wyrzutów.
Do tego doszło, że jej rodzice nie byli zachwyceni Rodolfo. Szczególnie ojciec Magdy, Mirosław Ikonowicz, nie lubił jej wyboru. Podczas jednego ze wspólnych wyjazdów do Paryża Magda wreszcie złapała dystans do całej sytuacji i postanowiła się z niej wyplątać.
"Miłość to wolność, a nie przymus, swoboda, a nie ograniczenie" - stwierdziła potem w autobiografii, tamte czasy. Dziś wspomina Rodolfo z sentymentem - dobrze się z nim bawiła w Madrycie, ale na szczęście miała wystarczająco rozumu, by odejść.
Kilka lat po rozstaniu z Rodolfo Magda wyszła za mąż za Piotra Gessera - i to ona nazwała go "miłością swojego życia".



