Sylwia Peretti po raz pierwszy mówi wprost - nie jest już tą samą osobą, którą znali fani. W emocjonalnym wpisie na social mediach celebrytka poinformowała, że wkracza w nowy rozdział życia i zastanawia się nad powrotem do streamingu.
Cztery lata bólu. Teraz punkt zwrotny
Po tragedii, która zabrała jej syna Patryk, Sylwia Peretti - gwiazda "Królowych życia" - wycofała się z mediów. Przez lata mówiła tylko o tym, jak bardzo cierpi, jak nie potrafi funkcjonować, jak czuje się martwa razem z chłopcem. "Ja umarłam razem z nim. Mnie nie ma. Nie istnieję" - mówiła w rozmowie z "Vivą!". To były słowa kobiety, która straciła fundamenty swojego świata.
Ale dziś, po czterech latach, ton zmienia się diametralnie.
"Dziękuję za miliony wiadomości"
W nowym poście Sylwia zwróciła się bezpośrednio do fanów, którzy nigdy jej nie opuścili. "Chciałam wam jeszcze bardzo podziękować za miliony wiadomości, które w dalszym ciągu od was dostaję, czy u mnie wszystko okej, trzymacie za mnie kciuki i tak dalej" - napisała. To pierwszy sygnał, że coś się zmieniło - nie tylko że żyje, ale że spostrzega życie inaczej.
"Słuchajcie, ja już jestem na zupełnie innym etapie niż byłam jeszcze jakiś czas temu" - dodała wprost. Nie obiecuje cudu, nie udaje, że bólu już nie ma. Mówi o etapie - to słowo mówi wszystko. To nie powrót do normy. To przemiana.
Live'y, muzyka francuska i powrót do tworzenia
Najbardziej zaskakujące - celebrytka wspomniała o swoich starych streamach. "Przypomniałam sobie nasze live'y i też w tle leciała muzyka francuska. Kto wie, może te nasze pogaduchy i wspólne śpiewanie również z czasem wróci?" - czytamy.
To nie tylko wspomnienie. To zapowiedź. Sylwia Peretti rozważa powrót do tego, co robiła przed tragedią - interaktywne transmisje, rozmowy z fanami, muzyka. To, co sprawiało jej przyjemność, zanim świat się zawalił.
Co dalej?
Fani czekają na konkretne ruchy. Na razie Sylwia nie podała dat ani planów. Mówiła o tym, że "każdy rodzaj wsparcia się przyda" - czyli wciąż potrzebuje. Ale potrzebuje inaczej. Jako osoba, która chce żyć, a nie tylko przetrwać.
Dla kogoś, kto czytał jej poprzednie wyznania - to jest zmiana, której nikt nie spodziewał się tak szybko. Czy to jest uzdrowienie? Nie. Ale to jest step po step.




