7,5 miliona złotych, zarzuty o wyłudzenie unijnych dotacji i mąż za kratkami. Sylwia Peretti znów musi gasić pożar, którego sama nie wzniecała.
Łukasz P., mąż gwiazdy programu "Królowe życia", znalazł się wśród pięciu osób zatrzymanych w związku z podejrzeniem nieuczciweego pozyskania środków unijnych. Według doniesień medialnych chodzi o projekt realizowany na Morzu Bałtyckim i kwotę 7,5 mln zł. Peretti zareagowała niemal natychmiast.
Co powiedziała Sylwia Peretti po aresztowaniu męża?
W opublikowanym oświadczeniu celebrytka zapewniła, że według jej wiedzy otrzymane środki zostały wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem. Podkreśliła też, że spokojnie czeka na powrót ukochanego do domu i rychłe wyjaśnienie sprawy. Krótko, konkretnie, bez histerii - choć sytuacja jest poważna.
Nie jest to jednak pierwszy raz, gdy Peretti musi publicznie stawać w obronie małżonka. W kwietniu tego roku media ujawniły, że w księdze wieczystej jej luksusowej willi pod Krakowem pojawił się wpis o zakazie zbywania nieruchomości. Celebrytka od razu wytłumaczyła się w rozmowie z "Faktem".
"Wpis jest związany ze sprawą cywilną przeciwko mojemu mężowi, która nie ma ze mną żadnego związku. Sąd tymczasowo, na czas procesu, zabezpieczył to powództwo na moim domu. To nie żaden stały zakaz, a zabezpieczenie sprawy, która nie jest rozstrzygnięta" - mówiła w rozmowie z "Faktem".
Willa za 5 mln zł i coraz więcej komplikacji
Peretti od 2024 roku stara się sprzedać swoją posiadłość pod Krakowem. Początkowo wywoławcza cena wynosiła blisko 6 mln zł, z czasem spadła do około 5 mln zł. Nieruchomość robi wrażenie: ponad 500 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej, siedem pokoi, trzy łazienki i rozległy ogród, w którym odbywały się poprawiny po ślubie pary.
Mimo komplikacji z wpisem w księdze wieczystej celebrytka zapewniała wiosną, że dom nadal jest dostępny dla potencjalnych kupców. Teraz, po zatrzymaniu jej męża, pytanie o to, czy znajdzie się chętny, staje się jeszcze bardziej otwarte.
Sylwia Peretti po raz kolejny gra spokojną, lojalną żoną. Czy tym razem to wystarczy? Komentujcie - ciekawi jesteśmy, po czyjej stronie stoją nasi czytelnicy.



