Sylwia Bomba miała pewność, że rozstanie z Grzegorzem Collinsem nie zniszczy jego więzi z jej córką Tosią. Dziś sama przyznaje - to złudzenie.
# Bomba: relacja wygaśnie naturalnie
Kiedy Sylwia Bomba ogłosiła koniec związku z Grzegorzem Collinsem, starała się uspokoić wszystkich - rozstali się w przyjaźni, bez dramatów, a Collins wciąż jest blisko Tosi. Gwiazda "Gogglebox. Przed telewizorem" podkreślała, że dla niej akceptacja córki była warunkiem każdego związku. Jak wyznała wówczas: "Gdyby Tosia powiedziała mi 'nie lubię go', to nigdy bym z nim nie była".
Collins rzeczywiście zaskarbił sobie serce dziewczyny. Odbierał ją ze szkoły, spędzali razem czas, wydawało się - na stałe. Bomba liczyła na to, że ta relacja przetrwa rozstanie. Liczył na to pewnie i sam Collins.
Złudzenia rozpadają się szybko
Ale czasu nie oszukasz. W rozmowie z podcastem Kozaczka Bomba przyznała już inną wersję. Relacja między Grzegorzem a Tosią robi się coraz rzadsza - i sama celebrytka wie, dokąd to zmierza. "Myślę, że to naturalne, że ona w którymś momencie pewnie wygaśnie. Inaczej jest, gdy jesteśmy w związku, a inaczej, gdy para się rozstaje" - mówiła.
Dziś są już znacznie rzadsze spotkania niż nawet zaraz po rozstaniu. Bomba nie zabrania Tosi tych kontaktów, ale nie ma złudzeń - dzieci dorastają, związki się kończą, a więzi z pasierbami zanikają. To naturalne, ale boli.
Bomba nie pali się do nowego związku
Sylwia ma za sobą dwa poważne związki. Pierwszy skończył się tragicznie - ojciec Tosi, Jacek Ochman, zmarł ponad rok po rozstaniu. Z Collinsem była przez trzy lata, snuli ślubne plany. Teraz? Chce być sama.
"Zastanawiam się, jak inne panie robią to tak szybko - rozstanie, a za dwa miesiące nowa miłość" - wyznała. "Ja lubię sobie pobyć sama, nacieszyć się swoim singielstwem, wspaniałą relacją z córką, skupić się na sobie".
Może to właśnie czas na to - żeby pozwolić emocjom opaść, zanim znowu kogoś wpuści do swojego życia. I do życia Tosi.
Co na to fani? Podzielcie się opinią w komentarzach.


