Finał "Tańca z gwiazdami" wydawał się być początkiem przyjaźni na całe życie. Julia Suryś i Sebastian Fabijański tańczyli idealnie - prawie. Dziś tancerka przyznaje: nawet sobie nie piszą.
Byli finalistami, teraz nie rozmawiają
Julia Suryś i Sebastian Fabijański dojechali do finału poprzedniej edycji "Tańca z gwiazdami". Na parkiecie wyglądali jak para, która stworzy więź na dekady. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Tancerka przyznała niedawno w rozmowie z "Plejadą": "Teraz nam się kontakt trochę rozjechał". Prosto, bez owijania. Fabijański już wcześniej odobserwował ją na Instagramie - wszyscy to widzieli, wszyscy o tym mówili. Teraz on sam potwierdza, że między nimi powstała przepaść.
"Jesteśmy w dwóch kompletnie różnych światach"
Aktor nie ukrywa: po programie każdy wrócił do swojego życia. "Każdy poszedł w swoją stronę. Julia ma swoje życie, swoje projekty. Ja nie mam poczucia, że ten program - biorąc pod uwagę to, czym się każdy z nas zajmuje - jest w stanie wygenerować jakąś bardzo bliską przyjaźń, ponieważ jesteśmy w dwóch kompletnie różnych światach" - powiedział Telemagazynowi.
Co znaczące - mimo wszystko trzyma kciuki za byłą partnerkę. "Niech zajdzie jak najdalej" - skwitował, odnosząc się do jej obecnego udziału w show, gdzie trenuje Piotra "Gumę" Gumulca.
Tancerka pracuje z kabareciarzem w obecnej edycji. Z dotychczasowych par z programu żadna nie obejmowała ani Suryś, ani jej nowego podopiecznego - do tej pory odpadły trzy duety, ale ani Julia z Piotrem, ani Magda Boczarska z Jackiem Jeschke, ani Paulina Gałązka z Michałem Bartkiewiczem nie byli wśród nich.
Historia Fabijańskiego i Suryś to klasyka show-biznesu: intensywne wspólne chwile, wspólne treningi, wspólne emocje - i po finale wszystko się rozpada. Program robi ze mnie współpracownika, myślą sobie oboje. A potem każdy wraca do swojej rzeczywistości.
Pytanie dla fanów: czy to koniec przyjaźni, czy zwyczajnie koniec "przyjaźni medialno-udawanej"? Fani spekulują w komentarzach.




