Bryndza zrobiła robotę. Andrzej Stockinger zjawił się na pierwszej randce z Barbarą Barską z domowym serem w ręku - i właśnie tak zaczęła się jedna z najpiękniejszych historii miłosnych polskiego show-biznesu.
Bryndza zrobiła robotę. Andrzej Stockinger zjawił się na pierwszej randce z Barbarą Barską z domowym serem w ręku - i właśnie tak zaczęła się jedna z najpiękniejszych historii miłosnych polskiego show-biznesu.
Spotkali się w trasie. On miał 25 lat i zero szans na odwrót
Andrzej Stockinger miał 25 lat, gdy na trasie koncertowej gdzieś w środku Polski los postawił go naprzeciwko Barbary Gospodarczyk - najmłodszej z tria wokalnego Siostry Triola. Ona śpiewała polskie wersje światowych przebojów, on grał w legendarnej Czwórce Szacha. Przypadkowe spotkanie, ale efekt nieprzypadkowy.
"Pewnego dnia, gdzieś na trasie koncertowej w środku Polski, najmłodsza z Sióstr Triola spotkała się przypadkowo z jednym z Czwórki Szacha, a potem żyli długo i szczęśliwie" - opowiadał ich syn Tomasz Stockinger w wywiadzie dla "Tele Tygodnia". Na pierwszą randkę Andrzej przyniósł Barbarze bryndzę własnej roboty. "Jak wiadomo, na trasie trzeba było sobie samemu radzić i nieraz nawet coś ugotować. Od tej bryndzy wszystko się zaczęło" - dodał Tomasz w tej samej rozmowie.
Tuż przed ślubem Barbara postanowiła zacząć solową karierę. Żeby nie wchodzić siostrom w paradę, zrezygnowała z nazwiska Gospodarczyk i przyjęła pseudonim Barska. Wylansowała kilka naprawdę głośnych przebojów - "Ty jesteś moją miłością", "Słowa purpurowe", "Przelotny ptak" - ale karierę traktowała jako etap, nie cel.
Porzuciła scenę dla rodziny. Bez żalu - i bez spojrzenia za siebie
Barbara Barska była w ciąży, gdy zdecydowała o zawieszeniu kariery solowej. Andrzej przekonywał ją, żeby nie rezygnowała, ale ona postawiła sprawę jasno - jeden artysta w domu wystarczy. Miała zresztą konkretny wzorzec przed oczami: sama pochodziła z dwunastoosobowego rodzeństwa.
"Mama była dwunastym potomkiem w rodzinie, dziesiątą siostrą, bo dziadkowie mieli dziesięć córek i dwóch synów" - mówił Tomasz Stockinger w rozmowie z "Życiem na gorąco". "Jadło się u nich najczęściej kaszę z omastą, było biednie, ale wszyscy wzajemnie bardzo się kochali" - dodał aktor.
Śpiewania jednak nie porzuciła całkowicie. Przez 22 lata śpiewała w chórze warszawskiej filharmonii. Dzieci poszły w ślady rodziców - Tomasz został aktorem (widzowie znają go z roli Pawła Lubicza w "Klanie"), Katarzyna również związała się ze sceną.
Andrzej Stockinger zmarł 13 sierpnia 1993 roku, w wieku 65 lat. Barbara przeżyła go o ponad trzy dekady - odeszła 17 stycznia 2024 roku. Spoczęła obok męża w rodzinnym grobie na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. Razem na końcu, tak jak przez całe życie.
Takich historii dziś już prawie nie ma. Może dlatego ta jedna wciąż robi wrażenie.




