Stan Borys przyjechał z Nowego Jorku na "spokojną wizytę" do Polski. Zamiast spokoju znalazł dwa benefisy zaplanowane przez Annę Maleady - teatralny spektakl i koncert w Rzeszowie.
Urodziny pełne niespodzianek
Stan Borys kończy 85 lat dokładnie 3 września. To nie byłaby zwykła data, gdyby nie drugi jubileusz - 65 lat kariery artysty. Muzyk liczył, że spędzi urodziny spokojnie wśród rodziny i przyjaciół. Nie liczył się z tym, że jego partnerka Anna Maleady ma inne plany.
"To miała być spokojna wizyta" - mogłoby się wydawać. Tymczasem Maleady przygotowała dla ukochanego dwa koncerty benefisowe. Pierwszy odbędzie się w Teatrze Sabat Małgorzaty Potockiej, drugi w Wojewódzkim Domu Kultury w Rzeszowie. Stan Borys w rozmowie z "Dobrym Tygodniem" nie kryje, kto stoi za tą oprawą.
"Gdyby nie Ania, nie byłoby mnie na tym świecie"
Muzyk przyznał, że jego 17-letnia relacja z Anną Maleady to dla niego wszystko. "Tworzymy stały związek od ponad 17 lat i życzę sobie, by trwał jak najdłużej. Jestem przekonany, że gdyby nie Ania, nie byłoby mnie na tym świecie. Bardzo się cieszę, że będę obchodził urodziny wśród przyjaciół i fanów" - wyznał bez owijania w gazecie.
Stan Borys przez ostatnie kilka lat zmaga się z problemami zdrowotnymi. Dzięki wsparciu Maleady wyszedł jednak na prostą. Obecnie para prowadzi spokojne życie - Maleady wozi partnera kilka razy w tygodniu na ćwiczenia rehabilitacyjne, a on spędza wolny czas czytając w ogródku.
Kariera Stana Borysa sięga 1970 roku - to właśnie wtedy wydał płytę "Krzyczę przez sen". Jednak przełomem okazał się występ na 11. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 1973 roku, gdzie zaśpiewał słynną "Jaskółkę uwięzioną". Od tamtej pory muzyk to już legenda polskiej sceny.
Czy fani pojawią się na benefisach? Wszystko wskazuje na to, że będzie to wyjątkowy wieczór dla całego środowiska artystycznego.


