Roman Polański ją obsadził, seriale o nią walczyły, a ona w środku kariery po prostu... odeszła. Patrycja Soliman wraca wspomnieniami do momentu, który zmienił jej życie - i nie owija w bawełnę.

Połowa lat dwutysięcznych. Patrycja Soliman ma 24 lata, grała już u Polańskiego i w 'Dniu Świra', a stacje telewizyjne prześcigają się w obsadzaniu jej w kolejnych serialach. 'Na dobre i na złe', 'Barwy szczęścia', 'Na Wspólnej' - twarz aktorki znała cała Polska. I nagle - cisza.

Co się stało z Patrycją Soliman?

W 2005 roku na planie 'Jasminum' Soliman poznała Adama Ferencego - aktora starszego od niej o trzy dekady. Między nimi podobno szybko zaiskrzyło. Problem w tym, że Ferency był wtedy żonaty i wychowywał dwójkę dzieci. Gdy media zaczęły rozpisywać się o romansie, według doniesień aktor miał zapewniać partnerkę, że odejdzie od żony. Tak się jednak nie stało. Gdy wyszło na jaw, że Soliman jest w ciąży, Ferency podobno wrócił do rodziny. Aktorka podjęła decyzję: odchodzi z show-biznesu i zajmuje się dzieckiem.

Sama jednak zaznacza, że macierzyństwo to nie jedyna przyczyna. W rozmowie z 'Dzień Dobry TVN' powiedziała wprost: 'Nie zwalałabym wszystkiego na macierzyństwo, bo nasz zawód to sinusoida - raz się pracuje, a raz nie. Każda kobieta jest inna, inne ma priorytety i inne możliwości. Albo potrafi to łączyć, albo gorzej sobie z tym radzi'.

Powrót, który okazał się trudniejszy niż myślała

Kiedy Soliman postanowiła wrócić przed kamery, branża już na nią nie czekała. 'Było ciężko, poszłam w odstawkę. To był dla mnie bardzo trudny moment. Nie chciałam siedzieć i czekać na telefon, frustrować się i załamywać' - wyznała w tym samym wywiadzie.

Do tego zmieniły się reguły gry. Aktorka nie kryje zaskoczenia tym, jak działa dziś casting. 'Teraz bardzo trudno dostać się na casting. Czasy się zmieniły. Zmieniły się decyzje. Reżyser jest wynajętym człowiekiem, decyduje stacja, Instagram, którego niedawno jeszcze nie miałam' - oceniła.

Soliman wreszcie wróciła do zawodu, choć do dawnej pozycji daleko. I - co brzmi jak gorzka ironia - ta, która zaczynała od głównych ról, marzyła w końcu po prostu o jakiejkolwiek robocie. 'Zaczęłam z górnego C i grałam dużo i duże role. Przez to nie proponowano mi mniejszych. A ja marzyłam w pewnym momencie, by zagrać cokolwiek' - podsumowała.

Jeśli ktoś myśli, że show-biznes wybacza przerwy - historia Soliman jest odpowiedzią. Jak myślisz: czy aktorki po urodzeniu dziecka mają dziś łatwiej niż 20 lat temu? Napisz w komentarzu.