Sprzedała auto, kupowała ubrania w lumpeksach i pożyczała pieniądze od mamy. Patrycja Soliman powiedziała wprost, jak wyglądało jej życie, gdy branża filmowa odwróciła się od niej po romansie z Adamem Ferencym.

Widzowie pamiętają ją jako Kalinę z 'Pensjonatu pod Różą'. Przez lata Patrycja Soliman budowała solidną karierę - seriale, filmy, angaż w Teatrze Narodowym w Warszawie. Potem przyszedł skandal, który zmienił wszystko.

Romans, który zniszczył jej karierę

Soliman wdała się w romans z Adamem Ferencym - aktorem znacznie od niej starszym i żonatym. Kolorowa prasa pisała o tym związku przez długi czas. Gdy aktorka zaszła w ciążę, Ferency podobno wrócił do żony. Propozycje zawodowe dla Soliman zaczęły wysychać jedna po drugiej.

Aktorka przez lata nie mówiła publicznie o tamtym czasie. Teraz w wywiadzie dla Plejady nie owijała w bawełnę.

"Był czas, gdy grałam dwa spektakle w miesiącu, spłacałam kredyt na mieszkanie i samotnie wychowywałam córkę. Gdyby nie pomoc mojej mamy i pożyczane od niej pieniądze, nie dałabym rady. Na szczęście, umiem żyć skromnie i minimalistycznie" - przyznała.

Sprzedała samochód, robiła zakupy na Vinted

Soliman nie ukrywa, że musiała mocno ograniczyć wydatki. Sprzedała auto, na które przestało ją być stać, i przesiadła się do mniejszego. Markowe ubrania, które ma w szafie, w większości pochodzą z second-handów i lumpeksów.

"Gdy brakowało mi kasy, nie miałam problemu z tym, by sprzedać samochód, na który nie było mnie już stać i przesiąść się do mniejszego. Mimo że mam dużo markowych ubrań, to wszystkie kupiłam na Vinted albo w lumpeksach. Jestem w stanie przeżyć za naprawdę małe pieniądze" - podkreśliła w tej samej rozmowie z Plejadą.

Teraz los się odwrócił. Soliman dostała dużą rolę w sztuce 'Mężczyźni objaśniają mi świat' w Teatrze Narodowym. "Wróciłam inna, silniejsza, z nową energią, z innym zapleczem emocjonalnym" - powiedziała.

Czy ten powrót to dopiero początek jej drugiego rozdziału? Dajcie znać w komentarzach, czy trzymacie kciuki za Soliman.