Marta Nawrocka wsiadła na skuter wodny i pojechała sama. Bez instruktora, bez asekuracji - córka i szwagierka miały opiekę, ona nie potrzebowała.
Pierwsze wakacje w roli pierwszej damy i już jest o czym mówić. Marta Nawrocka wybrała się z rodziną do prezydenckiej rezydencji w Juracie - tej samej, z której korzystali jej poprzednicy. Bałtyk, bezpłatna kwatera, zero rachunków za wynajem. Nie najgorszy start.
Skuter, plaża i komplecik w kolorze khaki
Córka Kasia i szwagierka prezydenta dostały przeszkolonych instruktorów do skuterów wodnych. Nawrocka - nie. Według relacji "Super Expressu" pierwsza dama wsiadła i pojechała sama, bo po prostu tak miała ochotę. "Pierwsza dama szalała na skuterze sama! Wszak Marta Nawrocka nie boi się żadnych wyzwań" - cytuje tabloidu reporter. Podobno panie spędziły na wodzie sporo czasu, bo zabawa była przednia.
Po wodnych szaleństwach - plaża. "Super Express" odnotowuje, że Nawrocka wyglądała stylowo w komplecie w kolorze khaki, wyciągnęła książkę i odpoczywała, podczas gdy szwagierka bawiła się z Kasią. Sielanka nad Bałtykiem, słowem.
Kto za to płaci? I czy kogoś to dziwi?
Prezydencki ośrodek w Juracie to przywilej, z którego korzystały kolejne pierwsze rodziny - Kwaśniewscy, Kaczyńscy, Dudowie. Nawroccy nie są tu wyjątkiem. Koszty utrzymania rezydencji pokrywa budżet państwa niezależnie od tego, czy ktoś tam siedzi, czy nie - więc ekonomicznie rzecz biorąc, byłoby głupotą nie korzystać.
Fani Nawrockiej chwalą pierwszą damę za luz i brak pozy. Krytycy już zaczęli liczyć, ile kosztuje ochrona podczas wakacji nad morzem. Jedni i drudzy patrzą - i o to w tym wszystkim chodzi.
Jak myślisz - pierwsza dama powinna spędzać urlop w rezydencji, czy raczej po cichu, gdzieś bez kamer? Napisz w komentarzu.



