Paparazzi czekali pod kościołem w Juracie. Karol Nawrocki wyszedł po mszy i zamiast wsiąść w auto - stanął, rozmawiał, strzelał selfiaki. Rodzinny niedzielny rytuał, tyle że z obiektywem w tle.
Prezydent ma wolne - i widać to gołym okiem. Nawrocki spędził niedzielę w Juracie w gronie najbliższych: żony Marty, córki Kasi, syna Antoniego i siostry Niny. Cel: lokalna msza święta. Efekt uboczny: kilkanaście ujęć dla fotoreporterów i selfie z mieszkańcami.
Rodzina Nawrockich na wakacjach nad Bałtykiem
Prezydent po mszy nie uciekał przed obiektywami. Zatrzymał się przed świątynią i przez dłuższą chwilę rozmawiał ze zgromadzonymi - turystami i mieszkańcami Juraty. Chętnych do pamiątkowego zdjęcia nie brakowało.
Nawrocki postawił tego dnia na klasykę: czarna koszula z długim rękawem, ciemne spodnie, sportowe buty. Marta Nawrocka wybrała brązowy top z białą marynarką i niebieskie jeansy - luzem, wakacyjnie. Kasia Nawrocka zaprezentowała się w fioletowej, luźnej sukience przed kolano z marszczeniem na dole.
Głowa państwa też potrzebuje odpoczynku
Nawrocki sprawuje urząd od niemal roku. Między wizytami zagranicznymi i spotkaniami państwowymi wygospodarowuje czas na rodzinne wyjazdy. Juraty to już nie pierwsza taka wyprawa - paparazzi fotografowali Nawrockich nad Bałtykiem już wcześniej.
Niedzielna msza, spacer, selfie z nieznajomymi - brzmi jak zwykły weekend. Tyle że gdy robisz to jako prezydent, fotoreporterzy są częścią pakietu.
Selfie z prezydentem? W Juracie to możliwe
Nawrocki nie chował się za kordonem ochrony. Podchodził do ludzi sam - bez protokołu, bez asysty, bez tego sztywnego uśmiechu na pokaz. Mieszkańcy i turyści ustawiali się do zdjęć spokojnie, bez przepychania. Scena jak z wakacji u sąsiada, nie jak wizyta głowy państwa.
To rzadki widok w polskiej polityce. Większość prezydentów i premierów, gdy wyjeżdża na urlop, szczelnie zamyka się przed obiektywami. Nawrocki wybrał odwrotnie - wyszedł do ludzi i nie spieszył się z odejściem. Czy to naturalne, czy przemyślany ruch wizerunkowy? Prawdopodobnie jedno i drugie.
Jurata - wakacyjna stolica polskich elit
Jurata to nie przypadkowy wybór. Ta niewielka miejscowość na Półwyspie Helskim od dekad przyciąga polityków, biznesmenów i gwiazdy. Drewniane wille, sosnowy las, plaża bez tłumów - to tutaj polska elita chowa się latem przed Warszawą. Nawroccy wpisują się w tę tradycję bez zająknięcia.
Dla fotoreporterów Jurata to raj. Krótkie uliczki, jeden kościół, jeden deptak - celebrytę albo polityka trudno tu przeoczyć. Zwłaszcza gdy sam wychodzi na spotkanie z aparatem w ręku.
Czy taki obrazek - głowa państwa wśród zwykłych wiernych, bez dystansu i protokołu - działa na was? Piszcie w komentarzach.
Materiał przygotowany przez redakcję z wykorzystaniem narzędzi automatyzacji.


