Sławomir przyznał prawdę o swoim początku. W studiu 'Hitster' artysta ujawnił, skąd wzięło się jego kultowe 'Cześć, tu Sławomir' - słowa, które zmienił w superstar z całej Polski.

Jak Sławomir trafił do radia

W niedzielnym odcinku muzycznego teleturnieju Polsatu artysta wspominał wizytę w radiu u Piotra Kędzierskiego. To tam padły słowa, które zmieniły jego życie. Kędzierski podpowiedział mu, jak ma się przedstawiać na antenie - i tak narodziło się kultowe "Cześć, tu Sławomir", które słychać było w każdym radiu.

Artystę zapytano, co robił w roku, z którego pochodził zagrany w grze utwór. Sławomir nie ukrywał nostalgii. "Ja się nazywam Zapała i mój zespół nazywał się Trzymamy się Zapały" - wspominał z uśmiechem. Nazwę wymyślił razem z kolegami z zespołu, ale okazało się, że była zbyt niszowa.

Kędzierski nie wróżył sukcesu

Kulisami zajawki Sławomira zajęli się i fani, i redakcja Polsatu. Według artysty, Piotr Kędzierski nie miał wiary w komeracyjny potencjał nazwy "Zapała". To dlatego zespół nie przetrwał - artysta szybko zmienił strategię i wrócił do swojego imienia.

Wysłuchując opowieści Sławomira, do studia zaproszono też jego żonę Kajrę. Para siedziała obok siebie, a publiczność mogła zaobserwować ich mimikę i gestykulację. Podobno między artystą a jego partnerką panowała miła atmosfera.

Nie tylko Sławomir wzruszył

Niedzielny odcinek "Hitster" to nie tylko wspomnienia muzyczne. Tomasz Oświeciński zagrał z córką Mają i opowiedział o swoim ojcostwie. Kiedy wybrzmiał hip hopowy hit, aktor wyznał, że w tamtych czasach nie słuchał tego gatunku. Jego opowieść o wartościach rodzinnych wzruszyła Idę Nowakowską do łez.

Bracia ze "Spectus" mówili też o swojej mamie Bogusi - jak wspominał Tomasz Szczepanik, nauczyła ich szacunku, przyjaźni i miłości. Studio zamarło w ciszy.

Co dalej?

"Hitster" emituje się w Polsacie każdą sobotę i niedzielę o 17:40. Artyści, którzy biorą udział w teleturnieju, nie spodziewają się takich emocji - ale jak widać, muzyka zawsze wraca do wspomnień.