Skolim przesadził. Półtorej godziny opóźnienia na koncercie w Siedlcach to już nie wpadka, tylko system, który nie działa. Publiczność, która przyszła na darmowy spektakl, musiała czekać prawie dwie godziny - a organizatorzy? Ponieśli wydatki rzędu 50 tysięcy złotych za godzinę występu.

# Helikopter nie wystarczył. Skolim znowu się spóźnił

Skolimu się nie opłaca. Konrad Skolimowski zagrał w ostatnim sezonie wakacyjnym kilkaset koncertów - czasem pięć różnych scen w jeden dzień. Aby to możliwe, podróża helikopterem. Ale nawet luksusowy transport ma granice, a burze nad Siedlcami okazały się zbyt mocne dla planu artysty.

Dnia 12 września 2026 roku Skolim miał w kalendarzu aż sześć koncertów: Siedlce, Katowice, Myślenice, Trzebnicę, Leśnę i Białą Wieś. Helikopter się nie wyrobił. Fani czekali prawie dwie godziny na człowieka, który podkreśla w wywiadach swoją oddaność publiczności.

"Zero szacunku dla publiki". Fani już mają dość

Po koncercie w sieci zawrzało. Komentarze były bezlitosne: "Półtorej godziny spóźnienia. Zero szacunku dla publiki", "Słaba organizacja w tym roku", "Jedna wielka tragedia" - pisali rozgoryczeni ludzie. Niektórzy pytali wprost: "Kto to opłaca?" Odpowiedź jest drażniąca: każdy koncert plenerowy Skolima to dla organizatora wydatek 50 tysięcy złotych za godzinę.

To nie pierwszy raz. W Jastrzębiu-Zdroju muzyk dotarł dwie godziny za późno. Na dożynkach gminy Ujazd (5 września) również się spóźnił. Fani mogą być rozgoryczeni nie tylko zmarnowanym czasem - choć koncerty dla publiczności są darmowe, dla gmin to niemałe wydatki.

Oddany fanom, ale nie na czas?

Skolimu niedawno nic nie mogło powstrzymać - nawet kontuzja nie zatrzymała go na długo i wrócił do występowania. Może to świadczyć o determinacji, ale z drugiej strony - robi się pytanie, czy jeden człowiek powinien rozpisywać się na pięć, sześć miast w jeden dzień. Systemu, który się kłania, nikt nie będzie claskać.

Co na to Skolim? Na razie cisza. Fani czekają na wyjaśnienia, a organizatorzy - na gwarancję, że coś się zmieni.