Część widowni wyszła do domu, zanim w ogóle wszedł na scenę. Skolim miał zagrać o 20:30 - pojawił się o 22:30 i zdążył zebrać solidną porcję hejtu w sieci.
Napięty grafik, trzy koncerty w jeden dzień i w końcu awaria auta - tak management Skolima tłumaczy wpadkę, która rozzłościła fanów artysty podczas piątkowego koncertu w Jastrzębiu-Zdroju. Dwie godziny opóźnienia to jednak dla wielu słuchaczy za dużo, by po prostu machnąć ręką.
Fani nie wytrzymali. Komentarze posypały się lawiną
Skolim regularnie grywa kilka koncertów dziennie, przemierzając Polskę wzdłuż i wszerz. Tym razem zagrał dwa występy na Śląsku, a potem miał dotrzeć do Jastrzębia-Zdroju. Nie dotarł na czas. Część publiczności czekała grzecznie, część - po prostu wyszła.
W sieci zawrzało natychmiast. "Dramat, człowiek swoich fanów nie traktuje poważnie. Powinien, zanim wejdzie na scenę, przeprosić wszystkich, którzy byli na stadionie" - pisali rozgoryczeni fani. Inni byli jeszcze bardziej bezpośredni: "Żałosne... ponad 2 godziny spóźnienia, widać jak ma w poszanowaniu swoich fanów". Ktoś inny dodał: "Dwie godziny poślizgu. Ludzie musieli wychodzić z koncertu przed końcem, bo godzina już zrobiła swoje".
Oficjalne oświadczenie ekipy. Co tak naprawdę się stało?
Management artysty nie milczał długo. W oficjalnym komunikacie wyjaśnił kulisy feralnego wieczoru - podobno winna była awaria samochodu, a organizatorzy mieli być informowani o sytuacji na bieżąco.
"Ten dzień był ze sporą rezerwą czasową. Na awarię auta nie mamy jako team wpływu, organizator był informowany na bieżąco, publiczność też. Na szybko wprowadziliśmy zmiany w harmonogramie, rotując innymi ekipami. Po przyjeździe Konrad pierwsze, co zrobił, to poszedł na scenę i przeprosił fanów. Zagrał pełny koncert i został po koncercie na zdjęcia" - czytamy w oświadczeniu ekipy Skolima.
Innymi słowy: przeprosiny ze sceny były, pełen set był, sesja zdjęciowa po koncercie też. Czy to wystarczy, żeby udobruchać tych, którzy stali dwie godziny na wieczornym powietrzu albo - co gorsza - zdążyli wyjść przed jego przyjazdem? To już każdy oceni sam.
Skolim należy do tych artystów, którym naprawdę trudno odmówić kolejnego występu - i właśnie to przepełnia kubeł. Ile razy można tłumaczyć przeładowany grafik, zanim fani zaczną kupować bilety z większą rezerwą do punktualności gwiazdora? Dajcie znać w komentarzach, czy kupilibyście bilet po tej historii.




