Trzydzieści sekund zwiastunu wystarczyło, żeby internet stanął w ogniu. Shrek mówi, ale nie głosem Zamachowskiego.

Trzydzieści sekund zwiastunu wystarczyło, żeby internet stanął w ogniu. Shrek mówi, ale nie głosem Zamachowskiego.

Kiedy zapowiedziano piąty film o Shreku, polscy fani mieli jeden problem na głowie - kto zastąpi nieżyjącego Jerzego Stuhra w roli Osła. Maciej Stuhr był typowany jako oczywisty wybór. Nikt nie zakładał, że producenci zmienią oba główne głosy naraz.

Zamachowski zniknął ze Shreka. Co się stało?

Zwiastun "Shreka 5" pojawił się w sieci i szybko okazało się, że Zbigniew Zamachowski nie wraca do roli, którą grał przez ponad dwie dekady. Co więcej, Maciej Stuhr również nie zastąpił ojca jako Osioł. Kto podkłada głosy obu postaci - na razie nie wiadomo. Producenci nie ujawnili obsady polskiej wersji językowej.

Pod zwiastunem wyłączono możliwość komentowania. To znamienne - jakby ktoś wiedział, co się święci.

Fani nie gryzą się w język

Reakcje w mediach społecznościowych są jednoznaczne. "Co wy z nimi zrobiliście?" - pyta jeden z internautów. "Gdzie jest Zbigniew Zamachowski??" - wtórują mu inni. "Nie da się tego słuchać", "My chcemy starego Shreka, a nie to", "Więc... Nie przywróciliście animacji do starego stylu?" - te komentarze zbierają tysiące polubień.

Część fanów trzyma się nadziei, że dubbing ze zwiastuna to wersja tymczasowa - i że do premiery w kinach coś się zmieni. Trudno jednak ocenić, czy to realna nadzieja, czy tylko wishful thinking.

Zamachowski i Stuhr zbudowali coś rzadkiego - duet głosów, który dla całego pokolenia Polaków jest Shrekiem i Osłem. Zmiana tego bez żadnego wyjaśnienia to ryzykowny ruch. Czy twórcy polskiej wersji wiedzą, w co się pakują?