Barbara Kurdej-Szatan nie przebiera w słowach. W rozmowie z 'Faktami' wyznała, czego nie toleruje u innych - i przy okazji dała do zrozumienia krytykom, że ich głos do niej nie dociera.

Aktorka od lat jest w centrum medialnych burz. Kontrowersje, publiczne komentarze, fala hejtu - Kurdej-Szatan przeżyła niejedną. Mimo to twierdzi, że sekret jej spokoju jest banalnie prosty.

Barbara Kurdej-Szatan: 'Zajmuję się sobą'

Kurdej-Szatan zdradziła w rozmowie z 'Faktami', że od lat wypracowała jeden skuteczny mechanizm radzenia sobie z rozpoznawalnością - ignorowanie szumu wokół siebie. Nie unika metra ani samolotu, nie chowa się za ciemnymi okularami. Po prostu skupia się na tym, co dla niej ważne.

"Już od parunastu lat, odkąd pracuję w mediach, nauczyłam się po prostu nie zwracać uwagi na wszystko dookoła. Zajmuję się sobą, mężem, dziećmi i tym, co mamy do zrobienia" - powiedziała aktorka w rozmowie z 'Faktami'.

Dla kogoś, kto gra w teatrze i regularnie dojeżdża komunikacją miejską - to nie poza. To po prostu logistyka.

Narzekanie? To jedyna rzecz, której naprawdę nie znosi

Kurdej-Szatan nie kryje, że marudzenie ją fizycznie irytuje - i dotyczy to zarówno innych, jak i siebie samej. Jej podejście do życia jest równie proste, co konsekwentne: patrzeć do przodu i zakładać, że się uda.

"Ja mało narzekam w życiu. Nie cierpię narzekania. Nie lubię marudzenia. Raczej staram się patrzeć na przyszłość, na każdy dzień, że wszystko się uda, że damy radę. Jak nie dajemy rady - trudno, radzimy sobie z tym. Czasem oczywiście się frustruję, ale tak, nie narzekam" - skwitowała w rozmowie z 'Faktami'.

Trudno nie odnieść wrażenia, że część tego wyznania była zaadresowana bezpośrednio do tych, którzy od miesięcy czekają na jej potknięcie. Aktorka zamiast bronić się przed krytyką - po prostu mówi, że jej nie słyszy.

Czy to postawa, którą warto naśladować - czy może luksus, na który mogą sobie pozwolić tylko gwiazdy? Napiszcie w komentarzach.