Po raz pierwszy w historii teleturnieju uczestnik przekroczył 1000 punktów. Sebastian Witkowski zgarnął 1016 punktów i nie wierzył w swoje szczęście.
Sebastian Witkowski wszedł do historii 'Jeden z dziesięciu'. W 155. edycji kultowego teleturnieju zajechał na zawrotnych 1016 punktach - to pierwszy raz, gdy granica tysiąca została przełamana w całej historii programu.
Magiczna liczba 1000 pękła w studiu TVP
Sebastian Witkowski zrobił to, co przez ponad trzy dekady wydawało się niemożliwe. W finale 155. serii 'Jeden z dziesięciu' przekroczył magiczną granicę 1000 punktów, uzyskując zawrotne 1016 punktów. Z tego aż 343 wylądowały w ostatnim etapie gry. Nagrodą była kasa w wysokości 40 tysięcy złotych, plus dodatkowe 10 tysięcy za najwyższy wynik w studiu.
Telewizja Polska nie krywała euforii. "Mamy rekordzistę! Po raz pierwszy w historii '1 z 10' została przekroczona magiczna granica 1000 punktów! Serdeczne gratulacje dla pana Sebastiana Witkowskiego, który osiągnął rekordowy wynik 1016 punktów!" - ogłosiła na oficjalnym profilu w mediach społecznościowych.
Nie wierzył do ostatniej chwili
Najciekawsze? Sam Witkowski przez większość gry nie zdawał sobie sprawy, że robi to, co nikt przed nim. "W pierwszej chwili jej nie uwierzyłem, bo wydawało mi się, że już osiągnięto wynik znacznie przekraczający 1000 punktów" - przyznał w rozmowie z TVP. "Po chwili jednak uznałem, że ta osoba raczej mnie nie wkręca; w końcu pracuje przy tym programie od lat, więc chyba wie, co mówi. I wtedy sobie pomyślałem: 'no to miło'".
To nie była jego pierwsza przygoda z teleturniejem. W 2021 roku wrócił i wtedy uzbierał 555 punktów. Tym razem przebił sam siebie prawie dwukrotnie.
Szczęście, powtarzające się pytania i edukacja
Rekordzista wyjawił, że jego sukces zawdzięcza trochę szczęściu, a trochę strategii. "W moim przypadku rekordowy wynik zawdzięczam między innymi temu, że w odcinku eliminacyjnym pytanie, na które udzieliłem złej odpowiedzi, było dopiero 37. Natomiast gdyby było ono 7., to pewnie uzyskałbym ok. 150 punktów, co niekoniecznie dałoby mi wygraną" - wyjaśnił.
Jego przygotowaniem była kombinacja wiedzy ze szkoły i obsesji na punkcie samego programu. "Bazuję na swojej wiedzy z czasów edukacji i regularnym oglądaniu odcinków '1z10'. W tym teleturnieju bowiem pytania bardzo często się powtarzają i niejednokrotnie jest to jedyna szansa na udzielenie prawidłowej odpowiedzi" -
dodał Witkowski.
A co z gospodarzem Tadeuszem Sznukiem, który od lat prowadzi program? Według informacji, ani myśli o emeryturze, mimo że poprowadził już ponad trzy tysiące odcinków. Widzowie po prostu nie wyobrażają sobie nikogo innego w jego roli.
Czy Sebastian Witkowski kiedyś wróci do studia i spróbuje swój rekord pobić? Na razie ma się czym pochwalić - jego wynik przejdzie do historii teleturnieju.
Materiał przygotowany przez redakcję z wykorzystaniem narzędzi automatyzacji.