Trzy piosenki, drugi koncert w karierze i tłum, który nie ruszył się z miejsca. Helena Englert zrobiła coś, w co mało kto wierzył.
Helena Englert weszła na scenę Open'er Festival z dorobkiem trzech piosenek i etykietką "nepo baby" przypiętą z góry. Wyszła z czymś zupełnie innym - z publicznością, która nie odeszła.
Mama płakała, tłum zostawał
Beata Ścibakówna przez cały czas trwania setu córki stała na widowni i - jak sama przyznała w rozmowie z Onetem - nie była w stanie powstrzymać łez. "Jestem cały czas rozpłakana, rozedrgana i nie mogę przestać o tym wszystkim myśleć i przeżywać" - mówiła dziennikarzom zaraz po występie. Aktorka podkreśliła, że dla niej kluczowe było jedno: ludzie przyszli i nie wyszli. "Zatrzymała ludzi piosenkami, których nikt nie znał, tylko trzy numery czy cztery. Ludzie zostali od początku do końca. Mało tego, przychodzili, bawili się, bili brawo, gwizdali, krzyczeli" - wyliczała Ścibakówna. To akurat nie jest mała rzecz. Na festiwalach publiczność głosuje nogami - i zwykle szybko.
Sama Helena Englert skomentowała debiut w "Pytaniu na Śniadanie". Brzmiała jak ktoś, kto nie do końca wierzył, że to się wydarzy. "Nie śmiałam marzyć o Open'erze, a na pewno nie w tym roku" - przyznała. I dodała coś, co można traktować jako deklarację albo żart - czas pokaże. "Za 10 lat wystąpię na głównej scenie" - zapowiedziała.
Sukces czy tarcza dla córki?
Zanim Hela stanęła przed mikrofonem, sieć zdążyła się nagrzać. Ogłoszenie jej udziału w Open'erze spotkało się z falą komentarzy o protekcji - córka Beaty Ścibakówny i Jana Englerta, dwie piosenki na koncie, a już największy festiwal w Polsce. Ktoś napisał wprost: "W Polsce karierę muzyczną robią banany".
Czy jeden udany set to odpowiedź na te zarzuty? Niekoniecznie. Ale to lepszy start, niż wielu przewidywało. Englert nie schowała się za nazwiskiem rodziców - po prostu wyszła i zagrała. Ścibakówna jest zachwycona, fani w sieci - podzieleni. Jedni przyznają, że dziewczyna ma sceniczny luz. Drudzy przypominają, że festiwalowy slot to nie to samo co wypełniona po brzegi Hala Stulecia.
Płyta podobno w drodze. Czy Helena Englert zamieni Open'er w realną karierę - zobaczymy. Na razie ma łzy mamy i tłum, który nie poszedł po piwo.


