Grand Hotel w Sopocie, stoliczek przy oknie, kawa i Jessica Mercedes po sąsiedzku. Lewandowscy pożegnali Polskę po swojemu.
Zostały tygodnie, może miesiące, zanim Lewandowscy spakują walizki do Chicago, gdzie Robert dołączy do Chicago Fire. Zanim to nastąpi, para wybrała Trójmiejskie pożegnanie z ojczyzną - i wybrała je z rozmachem.
Od środy oboje uczestniczą w Open'er Festival w Gdyni. Nocleg? Oczywiście Grand Hotel w Sopocie - jeden z najsłynniejszych adresów na polskim wybrzeżu. I właśnie tam dorwali ich lokalni fotoreporterzy.
Co działo się przy stoliku w Grand Hotelu?
Zdjęcia z hotelowej restauracji pokazują Annę Lewandowską w towarzystwie Jessica Mercedes, Cioci Liestyle, Kasi Borkowskiej i Karli Gruszeckiej. Towarzystwo ewidentnie się bawiło - uśmiechy, śmiechy, kawka. W pewnym momencie do pań dołączył Robert, który bez ceregieli dopił napój żony. Ania akurat wyszła odebrać telefon.
Po powrocie trenerka włączyła się z powrotem w śmiechy przy stole. A gdy przyszła obsługa - według relacji paparazzi obecnych na miejscu - troskliwie sprawdziła czoło męża. Lewy najwyraźniej pozwolił się rozpieszczać.
Po posiłku całe towarzystwo wstało od stolika. Robert jeszcze przez chwilę został na sali - żeby zrobić zdjęcia z fanami, którzy go rozpoznali. Potem, jak donoszą fotoreporterzy, udał się do hotelowej strefy SPA na odnowę biologiczną. Człowiek wie, jak odpoczywać.
Przeprowadzka do USA rzuca cień na sielankę
Nie od dziś wiadomo, że transfer do Chicago Fire to nie tylko sportowa decyzja Roberta. Anna Lewandowska mówiła ostatnio otwarcie, że przeprowadzka z dziećmi za ocean to dla niej temat trudny - jej słowa odbiły się w mediach głośnym echem.
Tym bardziej wyjazd do Trójmiasta wygląda jak świadome pożegnanie z Polską - w ulubionym miejscu, z bliskimi, bez pośpiechu. Czy Lewandowscy wrócą tu jeszcze jako stali bywalcy, czy Grand Hotel stanie się przystankiem raz do roku?
Na razie korzystają z każdej chwili. I trudno im się dziwić.
