Sandra Kubicka rozczuliła fanów szczerym wyznaniem. Rok temu, podczas urlopu w Grecji, straciła ciążę - a co gorsze, tamtejsze szpitale były całkowicie sparaliżowane. Cztery godziny szukali zwykłego ginekologa.
# Sandra Kubicka ujawniła traumę z greckiego urlopu
Przypomnienie w telefonie otworzyło starą ranę. Sandra Kubicka zamieściła na InstaStories archiwalną fotografię z 20 września ubiegłego roku - była na niej zapłakana, z wenflonem w dłoni. Krótko: tak nafaszerowana lekami, że nie wiedziała, co się dzieje.
Ale to było dopiero przedpoludie tragedii.
Porniecie na Zakynthos - cztery godziny bez pomocy
Modelka wyznała w szczegółowym wpisie, że tego dnia poroniła. Najgorsze? Wydarzyło się to podczas urlopu w Grecji na wyspie Zakynthos, gdzie służba zdrowia okazała się całkowicie nieskuteczna. "Przez cztery godziny szukali na wyspie maszyny do USG i ginekologa" - ujawniła Kubicka. Gdy wreszcie znaleźli lekarza, który mógłby jej pomóc, było już za późno. "Po dzidziusiu nie było już śladu" - napisała, używając czułego, dziecinnego określenia.
Sandra nie ukrywała skali emocjonalnego bólu. "To był największy emocjonalny ból, jakiego w życiu doświadczyłam" - przyznała bez owijania w bawełnę. Nie chodzi tylko o stratę ciąży - chodzi o poczucie bezradności w obcym kraju, gdzie nikt nie potrafił jej ratować.
Dlaczego teraz o tym mówi?
Kubicka nie przypadkowo wróciła do tego tematu. Powiadomienie w telefonie o rocznicy poronieniia ją zszokowało. Zamiast ukrywać ból, postanowiła się nim podzielić z fanami - być może aby pokazać, że traumy takie nie znikają, a rocznice je otwierają na nowo.
Modelka od lat słynęła z otwartości wobec trudnych tematów. Nie boi się mówić o zdrowiu psychicznym, zdradach czy osobistych kryzysach. Tym razem pozwoliła sobie na szczerość, która porusza. Jej wyznanie pokazuje, jak ważna jest dostępność do profesjonalnej opieki medycznej - szczególnie w sytuacjach kryzysowych.
Fani zalali komentarze słowami wsparcia. Wiele osób ujawniło, że samodzielnie przeżyło poronieniie i rozumiało, przez co przeszła Kubicka. Dla wielu ta szczerość była przypomnieniem, że takie rzeczy się zdarzają, a mówienie o nich nie jest wstydem.
Co na to Ewa Kopacz i ministerstwo zdrowia? Być może to byłaby dobra okazja, by poruszyć temat dostępności ginekologii w turystycznych destynacjach europejskich.



