Poznali się przez przypadek w Ostródzie, ona była w innym związku, a on nawet nie wiedział, kim jest ta kobieta. Dziś Maria Sadowska i jej mąż Adrian Łabanowski - młodszy o 10 lat - uchodzą za jedną z najbardziej zgodnych par polskiego show-biznesu.
Festiwal reggae w Ostródzie, 2007 rok. Adrian Łabanowski zagaduje nieznajomą. Nie wie, że to wokalistka znana w całej Polsce. Ona wie, że coś jest na rzeczy - ale jest zajęta. I tak zaczęła się jedna z ciekawszych historii miłosnych polskiego show-biznesu.
Dziesięć lat do ślubu - i babcia, która miała dość
Sadowska przez długi czas nie mogła zdecydować się na nowy związek - wciąż trwała w poprzedniej relacji. Kiedy w końcu dała szansę Adrianowi, doszło kolejne wyzwanie: on jest od niej o 10 LAT młodszy. Artystka przyznała w programie "Śluby gwiazd" Izabeli Janachowskiej, że presja była realna. "Babcia była zbulwersowana, że dzieci są nieślubne" - mówiła Sadowska, opisując reakcje rodziny na ich niekonwencjonalne tempo formalizowania związku.
Na początku para żyła na dwie miejscowości - Sadowska pracowała w Warszawie, Łabanowski studiował w Krakowie. W pewnym momencie on po prostu spakował walizki. "Przeprowadziłem się do niej z Krakowa do Warszawy, na ten temat akurat nie dyskutowaliśmy. Wiedziałem, że to jej ukochane miasto, a ja lubię tu być" - wspominał muzyk w wywiadzie dla magazynu "Pani".
Po trzech latach związku Adrian się oświadczył. Ślub wzięli dopiero w 2017 roku - dekadę po pierwszym spotkaniu. Jak sami przyznawali, decyzja o formalizacji była związana głównie z rodziną i dziećmi. Do tamtej pory zdążyli doczekać się córki Lili i syna Iwo.
Artysta z artystką - i różnica wieku, która przestała mieć znaczenie
Sadowska wielokrotnie podkreślała, że 10 lat różnicy to dziś dla nich żaden temat. Adrian Łabanowski nie jest tylko "mężem gwiazdy" - sam jest muzykiem, liderem zespołu No Logo, tekściarzem, performerem i malarzem. Para od lat funkcjonuje jako duet twórczy i rodzinny jednocześnie.
W mediach społecznościowych Sadowska nie szczędzi mu ciepłych słów. On odwzajemnia się spokojem i dystansem do show-biznesowego zgiełku. Według wszystkich dostępnych relacji - to związek, który po prostu działa.
Czy historia z Ostródy brzmi jak scenariusz? Podobno sam Łabanowski przyznaje, że było w tym coś filmowego - choć jego wersja wydarzeń nieco różni się od tej, którą opowiada żona. Co na to fani - piszcie w komentarzach.



