Prywatny odrzutowiec, schłodzone wino i uśmiechy, które nie schodziły z twarzy. Klaudia Halejcio wrzuciła relację z wylotu na Instagram i napisała tylko tyle: 'Lecimy'.
Prywatny odrzutowiec, schłodzone wino i uśmiechy, które nie schodziły z twarzy. Klaudia Halejcio wrzuciła relację z wylotu na Instagram i napisała tylko tyle: "Lecimy".
Fani nie czekali długo z interpretacją. Sekcja komentarzy zapełniła się gratulacjami w ciągu minut. Bo kontekst jest taki, że para od tygodni jest bohaterką jednej z największych tajemnic polskiego show-biznesu - czy Halejcio i Oskar Wojciechowski są już małżeństwem, czy dopiero będą?
Ślub w tajemnicy, zmiana nazwiska i teraz - prywatny samolot
Według nieoficjalnych informacji Klaudia Halejcio i Oskar Wojciechowski mieli powiedzieć sobie "tak" 30 maja podczas cywilnej ceremonii w swojej willi - kameralnie, bez mediów, tylko w gronie najbliższych. Para podobno planowała publikować zdjęcia z opóźnieniem, żeby zachować prywatność w tym dniu.
Oficjalnego potwierdzenia nie było. Ale od 1 czerwca aktorka widnieje w rejestrze przedsiębiorców jako Klaudia Halejcio-Wojciechowska. Dla wielu fanów to był najmocniejszy sygnał ze wszystkich.
A teraz - prywatny samolot, wiaderko z lodem, butelki wina i świeże owoce na pokładzie. Na nagraniach wrzuconych do relacji na Instagramie widać oboje wchodzących po trapie, rozluźnionych i wyraźnie szczęśliwych. Klaudia podpisała całość słowami: "Są podróże, które zmieniają miejsce. I są takie, które zmieniają całe życie. Lecimy".
Skąd w ogóle wzięła się ta para?
Klaudia i Oskar poznali się na imprezie, na którą aktorkę zaciągnęła Patrizia Kazadi. Podobno od pierwszej chwili nie mogli przestać na siebie patrzeć. Związek rozwijał się błyskawicznie - w 2021 roku na świat przyszła ich córka Nel, a dwa lata później Wojciechowski oświadczył się Halejcio.
Ślub planowali pierwotnie na 2024 rok, ale coś pokrzyżowało plany. Ceremonia nie doszła do skutku - powodów para nie wyjaśniła. Fani czekali więc dalej, a każde nowe zdjęcie analizowali pod lupą.
Teraz mają prywatny samolot, szampana i podpis, który brzmi jak coś więcej niż zwykły wyjazd. Dokąd lecą? Para na razie milczy. Ale komentarze pod postem mówią same za siebie.
Myślicie, że to jednak podróż poślubna? Dajcie znać w komentarzach.










