Dominik Rupiński usłyszał od jurorów, że tańczy bez uczucia. Influencer nie przyjął tego do wiadomości. W rozmowie z Pomonikiem wyznał, że właśnie taki taniec chciał stworzyć - i wciąż na tym stoi.
Rupiński kontra Wieniawa. Kto ma rację?
W czwartym odcinku "Tańca z gwiazdami" Dominik Rupiński zaprezentował taniec współczesny. Jurorzy przyznali mu 28 punktów, ale w ocenach padły ciężkie słowa. Julia Wieniawa zwróciła uwagę na brak emocji i prawdy w tańcu. "Tańczysz wybitnie technicznie, ale nie poczułam dzisiaj nic, nie zobaczyłam emocji, zabrakło mi prawdy" - powiedziała w programie.
Rupiński jednak nie przystaje na tę krytykę. Zakulisie wyznał, że taniec wykonał dokładnie tak, jak chciał. "To jest ten problem, że my je poczuliśmy i myślę, że to jest dla nas najważniejsze" - tłumaczył Pomponikowi. Innymi słowy: jurorzy mogą mieć zdanie, ale influencer wie, co robił na scenie.
Żaklina Ta Dinh nie przypadkiem. Pełna historia
W rozmowie z reporterką Rupiński zdradził, że może liczyć na wsparcie bliskich sobie osób. Podkreślił jednak, że prawdziwych przyjaciół można policzyć na palcach jednej ręki. Gdy padło pytanie o Żaklinę Ta Dinh - jego partnerkę do tańca - nie wahał się z odpowiedzią.
"Oczywiście, że tak!" - skwitował. "Z Żakliną poznaliśmy się na pewnym evencie na kolacji, usadzili nas naprzeciwko siebie. Głupio było nie rozmawiać. Od tej rozmowy nie wyobrażam sobie, żebyśmy mieli się nie znać" - wyjaśnił Pomponikowi.
Wcześniej Rupiński przyznał, że relacja z Żakliną jest utrudniona przez napięte kalendarze obu gwiazd. Teraz jednak wygląda na to, że znajdą dla siebie więcej czasu. Ich chemia na scenie mówi sama za siebie - a teraz wiemy, że przyjaźń poza parkietem też jest mocna.




