Rosie O'Donnell latami uważała lifting za moralny upadek. Potem spojrzała w lustro po schudnięciu 25 kilogramów i zapisała się na operację.

Sama siebie nazywała "szefową kobiet, które nigdy przenigdy nic". Lifting twarzy był dla niej kwestią zasad - feministycznych, moralnych, kobiecej solidarności. I pewnie tak by zostało, gdyby nie jedna rzecz: spora utrata wagi, po której twarz przestała być tą samą twarzą.

Rosie O'Donnell schudła ponad 25 kilogramów w ciągu trzech lat, stosując - jak sama przyznała w jednym z instagramowych postów - popularny specyfik wspomagający odchudzanie. "Cieszę się teraz lepszym zdrowiem" - napisała. Efekty były widoczne. Problem w tym, że skóra po takim spadku wagi nie zawsze nadąża za resztą.

"To nie były zmarszczki, to grawitacja"

We wtorek O'Donnell opublikowała obszerny tekst, w którym rozliczyła się z własną przeszłością. Bez owijania w bawełnę.

"Miałam bardzo zdecydowane zdanie na temat liftingów twarzy. To była kwestia moralności. Myślałam, że to zdrada. Feminizmu, starzenia, kobiet z całego świata. A potem zrzuciłam 25 kilogramów... To nie były zmarszczki, to grawitacja. Patrzyłam w lustro i myślałam: to nie starzenie, to tak, jakbym się rozpuszczała. Jest taki moment, gdy akceptacja zaczyna brzmieć jak okłamywanie samego siebie" - napisała na Instagramie.

Przełamała się. Zapisała na lifting. Przeszła operację.

Zdjęcia są, komentarzy nie ma

Dzień po wyznaniu Rosie wrzuciła zdjęcia "przed" i "po" - bez filtrów, bez graficznej obróbki, bez upiększania. Tyle szczerości to rzadkość nawet wśród gwiazd, które otwarcie mówią o zabiegach.

Jeden haczyk: komentarze pod oboma postami zostały zablokowane. Co internauci myślą o jej decyzji i o tej całej ewolucji poglądów - tego się z jej Instagrama nie dowiecie.

Czy to odwaga, czy jednak wygodna szczerość z wyłączonym mikrofonem dla reszty? Piszcie w komentarzach - u nas blokady nie ma.

Rosie O'Donnell "przed" i "po" liftingu
© Instagram
Rosie O'Donnell po liftingu twarzy
© Instagram
Rosie O'Donnell
© Getty Images