Maryla Rodowicz dostała zaproszenie do Opola i odmówiła. Bez owijania w bawełnę - i bez przeprosin.
Gwiazda powiedziała Plejadzie, że w tym roku nie pojawi się na 63. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej. Powód? Wybrała Sopot. Koniec dyskusji.
"Nie pojawię się na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, ponieważ zgodziłam się wystąpić na festiwalu TVN-u w Sopocie pod koniec sierpnia" - powiedziała Plejadzie.
Artyści, którzy biorą wszystko? "To jest słabe"
Rodowicz nie ukrywa, że celowo selekcjonuje zaproszenia. Jej zdaniem pojawianie się wszędzie po prostu nie wygląda dobrze. "Nie chcę się powtarzać. Chcę być atrakcją na jednym festiwalu, a nie na wszystkich. Są artyści, którzy przyjmują wszystkie propozycje, festiwale. Dla mnie to jest słabe" - skwitowała w rozmowie z Plejadą.
Ostro? Owszem. Ale Maryla od zawsze mówiła to, co myśli.
Sopot to nie sentyment - to historia
Sopot dla Rodowicz nie jest przypadkowym wyborem. To miejsce, które w 1969 roku dosłownie otworzyło przed nią świat. "Sopot nazywało się kiedyś oknem na świat. Jak się pojechało do Sopotu na festiwal, to wtedy mówili, że zrobi się karierę światową" - wspominała w tej samej rozmowie z Plejadą.
I rzeczywiście tak się stało. Po pierwszym sopockim festiwalu dostała kontrakt w Anglii. Nie skorzystała - ówczesny narzeczony ją odwiódł, Anglicy żądali odszkodowania, była "straszna afera". Mimo to - a może właśnie dlatego - Sopot zostaje dla niej miejscem wyjątkowym.
"Tym bardziej z wielkim sentymentem wrócę do Sopotu" - przyznała Plejadzie.
Opole bez Maryli w tym roku poradzi sobie bez wątpienia. Ale czy bez niej będzie choć trochę ciszej? Co myślicie - słuszna decyzja czy jednak szkoda?



