W Anglii nikt nie wiedział, kim jest Ewa z 'W labiryncie'. Agnieszka Robótka-Michalska wsiadła do samolotu i przestała być gwiazdą.
W latach 80. każdy w Polsce znał jej twarz. Agnieszka Robótka-Michalska grała Ewę w W labiryncie - pierwszej polskiej telenoweli, która biła rekordy oglądalności. Po zaledwie 52 odcinkach aktorka odeszła z serialu i wyjechała z kraju. Teraz, po latach, mówi wprost: zmarnowany potencjał.
Dlaczego uciekła z największego hitu polskiej telewizji?
Robótka-Michalska odeszła z serialu, bo wiedziała, że jej postać nie będzie się rozwijać. Twórcy powiedzieli jej to bez ogródek. W rozmowie z Wiktorem Słojkowskim w podcaście Kozaczek wyznała: „Zresztą tak mi powiedzieli reżyser i scenarzysta, że ludzie kochają tę naszą polską Isaurę, że Ewa właśnie musi być nieszczęśliwa. Mnie ciągnęło do innych rzeczy, ja wiedziałam, że się nie będę rozwijać jako aktorka."
Po odejściu z telenoweli związała się z teatrem, a potem wyjechała do Anglii. Tam założyła rodzinę i spędziła dwanaście lat. Do Polski wróciła - ale nie do wielkiej kariery.
Gorzkie rozliczenie z przeszłością
Anglia nie przyniosła jej sławy. Tamtejsza publiczność nie miała pojęcia, kim jest Ewa z polskiej telenoweli. Aktorka opowiedziała o tym bez złości - raczej z ironicznym dystansem. „Tak naprawdę, to jak już wsiadałam do samolotu, to ja już nie byłam znana. Też się śmieję, że tutaj tak się mówi, że ktoś zrobił karierę" - przyznała w rozmowie z Kozaczkiem.
Pytana, czy wróciłaby dziś do grania w popularnym serialu, odpowiedziała ostrożnie. Nie zamknęła drzwi, ale postawiła warunek: ciekawa rola albo nic. „Czasami chwyta mnie mały głodek grania, ale to wtedy, jak zobaczę coś naprawdę fajnego" - zaznaczyła.
Najtrudniejsze słowa padły na koniec. Zapytana wprost, czy jej potencjał aktorski został wykorzystany, odpowiedziała bez wahania: „Nie, zupełnie nie. Myślę, że nie natrafiłam ani na swoją rolę, ani na swojego reżysera, ani nawet na reżysera, który chciałby mi coś dać takiego ciekawego."
Kobieta, którą w latach 80. znała cała Polska, mówi dziś, że tamta sława była jak sen - wystarczyło wyjść za drzwi, żeby zniknąć. Czy ktoś powinien był walczyć o jej talent mocniej? Co sądzicie?




