Piotr Cyrwus marzył o wielkich rolach teatralnych, a skończył jako Rysiek z 'Klanu' - i to na 15 lat. Ale najgorsze miało dopiero nadejść, gdy serial się skończył.
Piotr Cyrwus marzył o wielkich rolach teatralnych, a skończył jako Rysiek z 'Klanu' - i to na 15 lat. Ale najgorsze miało dopiero nadejść, gdy serial się skończył.
Góral, który musiał się nauczyć mówić po polsku
Urodzony w Nowym Targu, wychowany we wsi Waksmud - Cyrwus biegle gadał gwarą góralską, ale czystą polszczyzną? Słabiej. Znajomi wprost radzili mu, żeby odpuścił marzenia o szkole teatralnej. On postawił sobie twardą granicę: trzy nieudane podejścia do krakowskiej PWST i rezygnuje. Dostał się za drugim razem - wykuł wymagane teksty na pamięć i zaszarżował.
W szkole profesorka Ewa Lasek powiedziała mu wprost, że zostanie gwiazdą telewizji. Cyrwus obraził się na pół roku. "Jak skończę szkołę teatralną, to nie będę wychodził z telewizji" - wspominał jej słowa w podcaście Agnieszki Kaczorowskiej "Lustra". - "Teraz to widzę po latach".
Casting przez przypadek - i brudna kartka, która zmieniła wszystko
Do Warszawy przyjechał załatwić sprawę skradzionego auta żony. Casting do 'Klanu' był przy okazji. Dosłownie.
W budynku nie działała woda, rąk nie było gdzie umyć. Kartka z tekstem wyszła z przesłuchania bardziej brudna niż on sam. "Może dlatego, że byłem taki nerwowy, decydenci zdecydowali, że to właśnie ja" - przyznał Cyrwus. Tak zostaje się Ryśkiem na półtorej dekady.
Szybko okazało się, że pani profesor miała rację - do telewizji był, jak sam mówił, "bardzo naturalny". Chudy, 68 kilogramów, twarz chłopca z sąsiedztwa. Wielkie role teatralne musiały poczekać.
"Ryśkowanie" - koszmar po Klanie
Po 15 latach Cyrwus rozstał się z serialem. I zderzył się ze ścianą. Dyplom aktora, doświadczenie z czterech prestiżowych teatrów w Warszawie, Krakowie i Łodzi - reżyserzy i producenci widzieli w nim wyłącznie Ryśka. W "Dzień Dobry TVN" mówił wprost o obawach, że "nigdy nie wyrwie się z okresu ryśkowania". Własna rodzina podobno zwracała się do niego tym imieniem.
Pomocną dłoń wyciągnął Andrzej Seweryn, dyrektor Teatru Polskiego. Po kilku wybitnych rolach teatralnych reżyserzy filmowi w końcu zaczęli widzieć w Cyrwusie kogoś więcej niż postać z telenoweli. Dziś gra w kilku produkcjach rocznie i równolegle wrócił na deski teatru.
Droga od Waksmundu do Ryśka i z powrotem do siebie zajęła mu kilkadziesiąt lat. Ale podobno warto było.
Czy zaszufladkowanie po długiej roli serialowej to zmora każdego aktora? Napiszcie w komentarzach.




