Robert Wolański zamienia żałobę w książkę. Niedługo przed rocznicą śmierci żony wydaje 'Agnieszka Maciąg. Historia pewnej miłości' - tom, który pisał pomiędzy łzami i wspomnieniami.

Rok bez niej, a miłość wciąż żywa

Robert Wolański uczył się żyć na nowo. Gdy Agnieszka Maciąg zmarła 27 listopada 2025 roku, fotograf stracił nie tylko żonę - stracił codzienność. Poznali się w 1996 roku, ślub wzięli w 2011. Trzydzieści lat związku, ale przerwane zbyt wcześnie.

Kilka miesięcy temu Wolański podjął decyzję - sprzedaje dom, w którym mieszkał z Agnieszką. Bez jej obecności każdy pokój bolał. "Już nie czuję tam radości" - wyznał mediom. Od tamtej pory prowadzi jej profil na mediach społecznościowych, dzieląc się wspomnieniami i cytatami z jej książek. To była jego forma żałoby - aby Agnieszka nie zniknęła zupełnie.

"Znowu czuję brak"

Kilka dni temu Wolański opublikował wpis z okazji zbliżającej się rocznicy. Otworzył się szczerze: "Mija właśnie rok, który zmienił niemal wszystko. Wciąż uczę się żyć w świecie, w którym nie ma tej obecności, głosu, spojrzenia i bliskości, która kiedyś była naturalną częścią każdego dnia. Znowu czuję brak" - wyznał fotograf.

Ale Wolański zrozumiał coś ważnego - dalsze życie to nie zapominanie. Miłość, którą przeżył, cały czas w nim jest. To część jego historii, którą chciał utrwalić na piśmie.

Książka jako terapia

Dlatego napisał książkę. Tytuł brzmi jak przytulenie: "Agnieszka Maciąg. Historia pewnej miłości". Premiera - 12 listopada, tuż przed rocznicą jej odejścia.

Wolański nie ukrywał, że był to proces morderczy. "Pisanie tej historii było najtrudniejszą podróżą w jaką wyruszyłem. Wracając do początku, przeżywałem wszystko jeszcze raz. Zauroczenie, wielką miłość, wspólne szczęście, piękne życie, a później rozpacz, której żadne słowa nie są w stanie opisać" - wyznał.

Musiał robić przerwy. Smutek był zbyt silny. Ale z każdą stroną było mu łatwiej. Pisanie stało się sposobem na żałobę - utrwaleniem tego, czego bał się stracić.

Co na to fani?

Fotograf zdecydował, że będzie pamiętać poprzez słowa. Że Agnieszka Maciąg nie zniknie z jego codzienności, bo jej historia będzie dostępna dla każdego, kto захочет ją przeczytać.