Baletki, pointe i marzenie o wielkim ekranie - tak wyglądało drugie życie Danuty Rinn, o którym publiczność nie miała pojęcia. Dopiero teraz Danuta Błażejczyk opowiedziała o tym w Polskim Radiu RDC.

Znała ją cała Polska - za "Gdzie ci mężczyźni", za "Na deptaku w Ciechocinku", za ten niepowtarzalny głos i temperament, który rozwalał sale. Ale Danuta Rinn chciała znacznie więcej, niż dała jej estrada.

Baletnica, aktorka, gwiazda kina - kim naprawdę chciała być Rinn?

Danuta Błażejczyk przyznała w rozmowie z Polskim Radiem RDC, że artystka do końca nie czuła się w pełni spełniona. Marzenia o tańcu i aktorstwie zostały marzeniami - i to boli najbardziej.

"Myślę, że nigdy żaden artysta nie jest spełniony w życiu. Ona zawsze marzyła o tym, żeby występować w filmie, w teatrze, żeby tańczyć" - mówiła Błażejczyk.

To nie były puste słowa. Rodzina Danuty Rinn przekazała Błażejczyk wyjątkową pamiątkę - fotografię, na której wokalistka stoi w baletkach, na pointach. Zdjęcie, które mówi więcej niż niejeden wywiad.

"Mam takie zdjęcie, jak ona stoi w baletkach, na pointach. Takie urocze zdjęcie, naprawdę. Ona chciała być baletnicą" - wspominała piosenkarka.

Odeszła w 2006 roku. Co po sobie zostawiła?

Danuta Rinn zmarła w 2006 roku. Zostawiła po sobie piosenki, które nucą kolejne pokolenia - i najwyraźniej kilka niespełnionych snów, o których wiedziały tylko najbliższe jej osoby.

Błażejczyk dostała te pamiątki dzięki uprzejmości rodziny. To właśnie ona teraz strzeże tej historii i przypomina, że za każdą wielką gwiazdą kryje się ktoś, kto chciał być kimś jeszcze innym.

Ciekawe, jak potoczyłoby się życie Rinn, gdyby scena muzyczna nie pochłonęła jej całkowicie. Może mielibyśmy w Polsce zupełnie inną legendę - baletnicę albo aktorkę filmową z tym samym niesamowitym temperamentem. Co o tym myślisz? Daj znać w komentarzu.