Monika Richardson mówi po angielsku, hiszpańsku i uczy polskiego cudzoziemców. To jej za mało - teraz wzięła się za japoński i wyznaczyła sobie twardy deadline.

54-letnia dziennikarka i właścicielka szkoły językowej nie odpuszcza. W rozmowie z Telemagazynem przyznała wprost, że japoński to jej nowy projekt - i to z konkretną datą końcową.

Sakura albo nic - Richardson stawia wszystko na jedną kartę

Richardson chce pojechać do Japonii na kwitnięcie wiśni zaraz po Wielkanocy przyszłego roku. I nie zamierza jechać z rozmówką w kieszeni. "Uczę się japońskiego i mam zamiar pojechać do Japonii na sakurę najbliższą, czyli tuż po Wielkanocy w przyszłym roku. Postanowiłam, że będę się normalnie porozumiewać" - powiedziała w wywiadzie dla Telemagazynu.

Dla udowodnienia, że to nie są czcze słowa, podczas rozmowy powiedziała po japońsku zdanie o nauce tego języka. Prowadzący podobno nie wiedział, co odpowiedzieć.

Japoński uchodzi za jeden z najtrudniejszych języków świata dla Europejczyków - trzy alfabety, tony honoryfikatywów, pismo, które samo w sobie to kilkuletnia nauka. Richardson mówi, że idzie jej zaskakująco dobrze. Za to niemecki i francuski - jak sama przyznaje - to jej słabe punkty. Każdy ma jakieś.

Szkoła językowa zamiast telewizji - tak wygląda życie Richardson dziś

Richardson zaczynała w telewizji jako 23-letnia absolwentka iberystyki bez grama doświadczenia przed kamerą. Przez lata prowadziła "Europę da się lubić" w TVP2 i "Pytanie na śniadanie". Gdy dziesięć lat temu zmieniła się ekipa zarządzająca TVP, Richardson pożegnała się z publiczną telewizją i wszystkie oszczędności wpakowała we własną szkołę językową.

"Uwielbiam języki obce. Mam szkołę językową, więc uczę angielskiego i hiszpańskiego. Uczymy polskiego obcokrajowców, co dopiero jest nie lada wyzwaniem i myślę, że do końca życia języki będą mi towarzyszyć" - powiedziała Telemagazynowi.

Jej miłość do języków to nie hobby na emeryturę - to całe jej życie zawodowe i prywatne. Pierwszym mężem Richardson był Anglik Will, poznany na kursie językowym. Drugim - Szkot Jamie Malcolm, dla którego przeprowadziła się na Wyspy. Skończyło się powrotem do Polski, ale znajomość angielskiego i szkockiego akcentu została.

Do wiosny zostało kilka miesięcy. Richardson ma plan, deadline i motywację. Czy zdąży? Fani już obstawiają.