Golf odbarwiony w praniu, fryzura na hełm i manager, który śmiał się za plecami. Tak zaczynał Ralph Kaminski - dziś jedna z największych gwiazd polskiej muzyki.
Dziesięć lat temu nikt nie wiedział, kim jest. Teraz prowadzi koncert debiutów na 63. Festiwalu w Opolu. Ralph Kaminski wybrał okrągłą rocznicę, żeby powiedzieć wszystko.
Co naprawdę przeżył przed debiutem
Ralph Kaminski opublikował na Instagramie szczere wspomnienie z pierwszego występu w Opolu. Pojechał tam jeszcze przed wydaniem płyty "morze" - album ukazał się dopiero w listopadzie 2016 roku. Nikt w branży go nie znał. On sam nie dowierzał, że dostał te kilkanaście minut na scenie.
"Nikt nie miał pojęcia kim jestem. Sam byłem zdziwiony, że w ogóle ktoś dał mi około 19 minut w telewizji na zaprezentowanie autorskich piosenek" - napisał muzyk na Instagramie.
A strój? Klasyk. Golf odbarwił się w praniu, więc Ralph ratował się kredką do oczu. Jego ówczesny look - fryzura na hełm, okulary, martensy bez skarpetek i dres - skwitowała ciotka jednym słowem: szok. Obecny manager artysty, mijając go wtedy w kulisach, podobno cicho zakpił z całości. Przyznał się do tego dopiero po latach.
Stres zniknął przy pierwszym dźwięku
Na scenie coś się jednak przestawiło. Kaminski opisał ten moment precyzyjnie: "Stając na opolskiej scenie pamiętam genialną opolską publiczność, tę niesamowitą energię. Pamiętam, jak przy pierwszym wydanym dźwięku odchodzi mi stres i myślę - to jest mój moment, chcę to zapamiętać" - zwierzył się w tym samym poście.
Po wszystkim wrócił do Warszawy nocnym busem. Około trzeciej nad ranem, gdy już świtało, powiedział sobie w myślach, że chciałby tak jeździć na koncerty z zespołem. Marzenie się spełniło - i to z nawiązką.
Dziś Ralph Kaminski poprowadzi koncert debiutów na 63. Festiwalu w Opolu i sam też wystąpi na scenie. Nieźle jak na kogoś, kogo manager kiedyś wyśmiał w kulisach.
Pamiętacie jego początki? Dajcie znać w komentarzach.




