Łzy płynęły mu po policzkach już w momencie wejścia na scenę. Ralph Kaminski nie otarł ich ani razu przez cały występ.
30 czerwca Wrocław zobaczył Ralpha Kaminskiego w czarnym garniturze z kwiatową muchą - i z łzami, których nie krył przez ani chwilę. Artysta wystąpił na koncercie Polsatu "Wrocław Przyszłości" i zaśpiewał swój najnowszy przebój "Góra" z marcowej płyty o tym samym tytule.
Na scenie pojawił się też wspólnie z kontratenorem Jakubem Józefem Orlińskim - zaśpiewali razem utwór "Kosmiczne energie". To był jeden z tych wieczorów, po których trudno wrócić do normalności.
Widzowie Polsatu płakali razem z nim
Występ Kaminskiego wywołał lawinę reakcji w komentarzach pod filmem opublikowanym na profilu Polsatu. Widzowie nie kryli, że utwór "Góra" dosłownie rozłożył ich na kolana.
"Pierwszy raz w życiu przed telewizorem płakałam razem z artystą, to było wybitne" - napisała jedna z widzek. Inni wtórowali: "Ale się spłakałam", "Wzruszyłam się. Dziękuję", "Już dawno nie widziałam nic tak poruszającego".
Kaminski stał na scenie i słuchał oklasków - zapłakany, w eleganckim garniturze, bez żadnego udawania, że wszystko gra.
Co napisał po koncercie
Po całym wieczorze artysta podziękował Katarzynie Wajdzie, dyrektorce artystycznej koncertu. "Dziękuję ci za zaproszenie i możliwość występu! Za duet z Kubusiem i za to, że mogłem w Polsacie w tym ikonicznym składzie muzyków zaśpiewać Górę" - napisał Kaminski w mediach społecznościowych.
W osobnym wpisie pokazał zdjęcia zza kulis - między innymi z Orlińskim, Andrzejem Piasecznym i Edytą Górniak. "Jaki to był piękny wieczór wczoraj, kocham Wrocław! Cudowni artyści na scenie, piękne aranżacje, niesamowita publiczność. Nie mogę się doczekać, kiedy wrócę do Wrocławia" - zapewnił.
Kaminski dodał też, że już 2 lipca wchodzi na scenę Open'er Festivalu. Bez przerwy, bez tchu - prosto z jednego wzruszenia w kolejne.
Czy "Góra" to najpiękniejszy polski utwór tego roku? Sądząc po łzach - zarówno artysty, jak i widzów przed telewizorami - coś w tym jest. Piszcie w komentarzach, czy wy też płakaliście.



